<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>PSYCHOLOG ON-LINE  eKalinowska.pl &#187; związek</title>
	<atom:link href="http://ekalinowska.pl/tag/zwiazek/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ekalinowska.pl</link>
	<description>Wiedza - Inspiracja - Pomoc</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 May 2012 08:48:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Wiersz o zwykłej miłości</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/wiersz-o-zwyklej-milosci#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/wiersz-o-zwyklej-milosci#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Jan 2011 13:43:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[pozytywne myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=1175</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy słucham różnych osób, które mówią o swoich związkach, o tym jak są skomplikowane i trudne, jak wiele w nich bólu i nagłych &#8222;zwrotów akcji&#8221;, myślę o tym jak wielką wartością jest zwykły związek. Może dlatego zachwyciło mnie to co napisała na Facebooku Agnieszka Kowarska Musi Pan wiedzieć, proszę Pana, ja niezwykłości wprost nie znoszę. [...]


]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ekalinowska.pl/wp-content/uploads/2011/01/filżanki-serce.jpg#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed"><img class="alignleft size-medium wp-image-1176" style="margin: 10px;" title="Coffee Cup Hearts" src="http://ekalinowska.pl/wp-content/uploads/2011/01/filżanki-serce-300x200.jpg" alt="" width="250" height="200" /></a></p>
<p>Kiedy słucham różnych osób, które mówią o swoich związkach, o tym jak są skomplikowane i trudne, jak wiele w nich bólu i nagłych &#8222;zwrotów akcji&#8221;, myślę o tym jak wielką wartością jest zwykły związek. Może dlatego zachwyciło mnie to co napisała na Facebooku <strong> <a href="http://www.facebook.com/PsychologOnLine?ref=mf#!/profile.php?id=100001413151394">Agnieszka Kowarska</a></strong></p>
<p><strong><a href="http://www.facebook.com/PsychologOnLine?ref=mf#!/profile.php?id=100001413151394"></a></strong><span id="more-1175"></span></p>
<blockquote><p>Musi Pan wiedzieć, proszę Pana, ja niezwykłości wprost nie znoszę.<br />
Jeżeli już mogłabym wybrać, o zwyczajności Pana proszę,<br />
O zwyczajności niezwyczajne albo zwyczajne niezwykłości<br />
i o przyjaźni niech Pan mówi, broń Boże szeptać o miłości.</p>
<p>I gdyby Pan mógł, proszę Pana, od poniedziałku do niedzieli,<br />
te zwyczajności, proszę Pana, chwilami także ze mną dzielić,<br />
byłabym wielce zobowiązana. Bo to niezwykłe, jak się zdaje,</p>
<p>No i na koniec prośba jeszcze, całkiem niewinna proszę Pana,<br />
czy mógłby czasem Pan się przebrać za króla w płaszczu z gronostaja?<br />
To taka mała fanaberia, bo przecież nudzić nie będziemy<br />
siebie nawzajem w zwyczajnościach, chyba że tak będziemy chcieli.</p></blockquote>


<p></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/wiersz-o-zwyklej-milosci/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Umysł kobiety i umysł mężczyzny</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/umysl-kobiety-i-umysl-mezczyzny#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/umysl-kobiety-i-umysl-mezczyzny#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 May 2010 21:17:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=960</guid>
		<description><![CDATA[


]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/UgWHIguqnGg&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;color1=0x234900&#038;color2=0x4e9e00"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/UgWHIguqnGg&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;color1=0x234900&#038;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>


<p></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/umysl-kobiety-i-umysl-mezczyzny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pogodziłam się z tym, że już nigdy nie będziemy razem, więc dlaczego nie mogę zapomnieć?</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/368#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/368#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 15:51:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[dawna miłość]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalinowska.wordpress.com/?p=368</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego stare zuroczenia i miłości wracają, choć już przeszły do przeszłości? Przywiązanie do obrazu tego &#8222;Jedynego&#8221; bywa rodzajem ucieczki od tego, co w aktualnym związku nie gra. Kiedy jest trudno, można zacząć oglądać się za siebie i fantazjować o związkach, które mogły być, ale nie były. Im dalej od rozstania z dawną miłością, tym bardziej [...]


Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/zaplanowany-slub-i-zobowiazania-finansowe-nie-pozwalaja-mi-odejsc' rel='bookmark' title='Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść'>Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie' rel='bookmark' title='Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie.'>Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie.</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d' rel='bookmark' title='„Uciekłam w romans z innym”'>„Uciekłam w romans z innym”</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ekalinowska.pl/wp-content/uploads/2009/09/serce-z-ptakow.jpg#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed"><img class="alignleft size-medium wp-image-789" style="margin: 10px;" title="serce z ptakow" src="http://ekalinowska.pl/wp-content/uploads/2009/09/serce-z-ptakow-300x300.jpg" alt="serce z ptakow" width="300" height="240" /></a>Dlaczego stare zuroczenia i miłości wracają, choć już przeszły do przeszłości?<br />
Przywiązanie do obrazu tego &#8222;Jedynego&#8221; bywa rodzajem ucieczki od tego, co w aktualnym związku nie gra.<br />
Kiedy jest trudno, można zacząć oglądać się za siebie i fantazjować o związkach, które mogły być, ale nie były.</p>
<p>Im dalej od rozstania z dawną miłością, tym bardziej idealistyczny jej obraz może powstać w fantazji. <span id="more-510"></span>Pojawia się tęsknota i żal, za niezrealizowanymi możliwościami.<br />
To oglądanie się wstecz utrudnia budowanie czegoś tu i teraz &#8211; nie da się jechać do przodu patrząc cały czas we wsteczne lusterko</p>
<p><strong> Jeanette</strong><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/9b407c4b10ab9e13479e90e7ee3991b0?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /></p>
<p>Witam.<br />
Mam problem. Dla niektórych na pewno będzie to absurd, banał, jednakże dla mnie jest to poważna sprawa, która powoli doprowadza mnie do szału. Trzy lata temu rozstałam się z chłopakiem(pierwsza prawdziwa miłośc M). Po rozstaniu miałam kolejnego partnera…niestety M nie dał o sobie zapomniec, cały czas tkwił w mojej pamięci, co doprowadziło do rozstania z Krzysztofem(nie przeżyłam tego jakoś boleśnie,ponieważ nie kochałam go,to była po prostu pomyłka). Po drugim rozstaniu w końcu udało mi się jakoś pozbierac,niby zapomniec o M i znów ułożyłam sobie życie. Na początku szczęśliwa,zakochana,radosna, zawsze uśmiechnięta. Teraz…..wszystko się zmienilo… Co prawda jestem z chłopakiem, jednak czuję,że nic nie jest tak jak kiedyś. Zaczynam zastanawiac się co tak naprawdę do niego czuję(wcześniej takie coś nie miało miejsca),czy nadal chcę z nim byc itp….. A wszystko dlatego,że znów w moje myśli wdarł się M:( Wystarczyło tylko,że mi się przyśnił tak, że nie mogę o tym zapomniec. Nie chcę o nim myślec, chcę normalnie życ! Chcę kochac tak jak do tej pory,cieszyc się z tego co mam, móc docenic wszystko co robi dla mnie obecny chłopak,ale jak ja mam to wszystko zrobic kiedy M mi na to nie pozwala? Jak mam w końcu o nim zapomniec już na zawsze i nie dobijac siebie samej poprzez codzienne oglądanie jego zdjęc,jego samego i z dziewczyną:((? Pogodziłam się z tym,że już nigdy nie będziemy razem,więc dlaczego nie mogę zapomniec?:((( Bardzo proszę o pomoc. Chcę znów cieszyc się życiem, a nie ciągle chodzic smutna, zamyślona i przygnębiona…..Niech on na zawsze zniknie z mej pamięci,proszę….</p>
<p><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/f4c888f89e3bbf202b4db6b9a442bc18?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /> <strong>kalinowska</strong></p>
<p>Jeanette, poczytaj wpis <a href="http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">“<strong>Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie</strong>”</a>.<br />
Tam jest trochę o tym, czemu służą takie „niemożliwe” miłości.<br />
Tęsknota za M i pielęgnowanie pamięci o nim, czemuś służy. Być może stanowi swego rodzaju ucieczkę przed trudnościami, jakie nieuchronnie pojawiają się w związku.<br />
Piszesz o tym, że pierwszy związek zakończył się z powodu pamięci o M, choć mówisz też, że ten związek, to była pomyłka i nie przeżyłaś tego specjalnie. Więc wygląda na to, że związek się rozpadł, bo był pomyłką, skoro tak, to dobrze, że się rozpadł. Nie ma sensu brnąć w coś, co nie jest dobre.<br />
Drugi związek przeszedł z fazy zakochania i fascynacji w fazę stabilizacji. To zupełnie naturalna kolej rzeczy (piszę o tym w odpowiedzi dla @magic ).<br />
Żaden związek nie przetrwa w tej postaci, w jakiej się zaczął, nie może się zatrzymać na tym etapie, chyba, że ludzie nie spędzają ze sobą czasu. Np. w relacjach przez internet to jest możliwe na długo. Ale taki związek zatrzymany we wczesnym stadium, nie osiągnie miłości i prawdziwego, głębokiego bycia razem. Dopiero, gdy się poznaje naprawdę drugą osobę, w różnych momentach, sytuacjach, wtedy dopiero można mówić o miłości drugiej osoby. Miłość nie jest jedynie porywem emocji, nieustającym zachwytem nad wspaniałością drugiej osoby – miłość to postawa. To rezygnacja z siebie dla drugiej osoby, czyli np. akceptacja czegoś, co się nie bardzo podoba. Na to jednak potrzeba czasu i wielu sytuacji, w tym też konfliktowych.</p>
<p>Na początku szczęśliwa, zakochana, radosna, zawsze uśmiechnięta. Teraz…..Wszystko się zmieniło… Co prawda jestem z chłopakiem, jednak czujże nic nie jest tak jak kiedyś? Zaczynam zastanawiać się co tak naprawdę do niego czuję(wcześniej takie coś nie miało miejsca),czy nadal chcę z nim być itp…..</p>
<p>Tak właśnie ma być, inaczej niż na początku, takie pytania mają się pojawiać, zastanawianie się nad tym, co jestem w stanie akceptować a co nie. Na ile spotykamy się w ważnych dla siebie kwestiach, a na ile się rozmijamy.<br />
W związku już nie dominują entuzjastyczne emocje, jest to moment rozważania tego, co się ma w sobie, co dalej „z nami”. Tak się musi dziać. To są naturalne zmiany.<br />
I właśnie w tym momencie, trudnych zmian, takiego wyhamowania w związku, pojawia się w śnie ON, – ponieważ ON jest teraz głównie w fantazjach, nie ma wad. Myślenie o nim, wspominanie, oglądanie zdjęć, odciąga Cię od trudnego momentu w związku, przenosisz uwagę na niego i wyobrażasz sobie, co z NIM byłoby możliwe… Tęsknisz za tym, bo związek, jaki masz w głowie nie przechodzi kryzysów, ani trudnych sytuacji, nie zmienia się w taki sposób, który mógłby postawić pod znakiem zapytania sensowność dalszego bycia razem. Ten wyimaginowany związek z M jest idealny, bo nie jest prawdziwy.<br />
Napisałaś<br />
Pogodziłam się z tym,że już nigdy nie będziemy razem,więc dlaczego nie mogę zapomniec?<br />
Jeśli chcesz „zapomnieć” to odłóż zdjęcia, zmień trasę, którą chodzisz i na której go spotykasz, włóż swoją energię w utrzymywanie uwagi Tu i Teraz. Skup się na tym, co jest, a nie na tym, czego nie ma.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/9b407c4b10ab9e13479e90e7ee3991b0?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /> <strong>Jeanette</strong></p>
<p>Dziękuję Pani bardzo. Nie myślałam,że tak mi Pani pomoże swoja odpowiedzią. Pójde za Pani radą i odłożę zdjęcia. Swoją uwagę w pełni postaram się skupic na obecnym związku. Mam nadzieję,że uda mi się wymazac z pamięci M. I powiem Pani jedno…M bardzo mnie kiedyś skrzywdził..Myśląc o tej krzywdzie zapominałam o tym co kiedyś między nami było. Teraz muszę życ teraźniejszością i przyszlością a nie przeszłością. Mam nadzieję,że wszystko się zmieni. Jeszcze raz bardzo dziękuję.</p>
<p>Od teraz ze swoimi problemami będę kierowała się do Pani a nie dusiła je w sobie.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/92ed596cf3071316ebfcd3a94a182a2b?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /> <strong>Thalia</strong></p>
<p>A ja mam troche inaczej, byłam ze wspaniałym Mezczyzna i po 4,5 roku pieknego związku i zaręczynach wszystko sie zburzyło tylko dlatego ze postanowilam po zwykłej kłotni pierwszy raz “dać mu szanse na wyciągnięcia reki” na przeprosiny, rozmowe cokolwiek, poniewaz za kazdym razem to ode mnie wychodzila inicjatywa przeprosin, rozmow i odpedzanaia zlych chmur. I mimo ze mieszkalismy ostatnie pol roku razem to nie dal rady nic napawic tylko postanowil sie wyprowadzic i tez tak zrobil, bylam w takim szoku ze nie potrafilam go zatrzymac, rozpłakałam sie i wyszłam z domu, kiedy słyszałam tak piekne slowa, jak kocham Cie, tesknie i NIGDY CIE NIE OPUSZCZE i czułam ze tak naprawde jest to byłam w niebie i dlatego nie potrafiłam pojąc jak On wogole mogł podjąc kroki by odemnie jednak odejsc zamiast ratowac cos co tyle lat budowalismy. Boze jak to bolało…a to byla tylko i wylacznie jego decyzja. Po 2 miesiacach napisal sms-a z podziekowaniami za te wspaniale lata, a ja bylam wciaz zła i załamana tym porzuceniem. Po kolejnych 3 miesiacach przyjechal z zagranicy gdzie mieszkal i pracowal, spotkalismy sie, a ja wciaz płakalam, czułam sie jakby mi ktos podeptal serce i wykopal za burte, bylismy w knajpce a ja wciaz plakałam, poszlismy do kina a ja wciaz płakałam. Przeprosil mnie,załowal tego co zrobil, nie przemyslał tego do konca wtedy i chcial wrocic ale pod warunkiem ze pojade z nim zagranice-niezgodzilam sie, miałam tutaj pewne zobowiazania finansowe, i ciagle czułam sie jak zbity pies, długo nie moglam pogodzic sie z tym co mi zrobil, pozegnalismy sie i wrocil zagranice sam. Po paru miesiacach napisałam mu smsa czy sa szanse ze kiedys bedziemy razem, ze cos nas polaczy-odpisal ze nie, ze mozemy byc tylko przyjaciolmi:( Od roku mam innego Cudownego Mężczyzne, Kocham go z wzajemnoscia, znow slysze słowa kocham Cie, tesknie i nigdy Cie nie opuszcze, boje sie ze kiedys znow usłysze Adie bez waznego powodu tak odniechcenia. I tu jest teraz problem, bo często napada mnie mysl o tamtym, czasem jest tak silna ze nie moge przestac przez pare dni. Zastanawiam sie co bybylo gdybym wtedy to jednak ja z nim pogadała i wszystko byloby wporzadku, czasem jak sie posprzeczam z Moim Obecnym Chłopakiem to myslami wracam do Mojej pierwszej Miłości i tesknie za nim jak BYK. Ciągle w myslach ich porownuje i widze jaka bylam glupia ze pozwolilam mu wtedy odejsc. Wiem ze nigdy nie wrocimy do siebie, podobno jego Nowa Dziewczyna jest z nim w ciazy a i On nie wroci do Polski, jest mu tam dobrze, nie mamy juz kontaktu, tylko te mysli mnie wykoncza, chcialabym przestac o nim myslec bo te nastroje moje psuja moj aktualny zwiazek, nie mowie mojemu Obecnemu Chlopakowi co mnie gnebi ani o czym mysle – wiadomo, nie chce niczego zepsuc ale nie umiem tego wyłaczyc, skonczylo sie cos pieknego i nie wroci, ale to nie takie proste zapomniec mimo ze mam innego ukochanego u boku <img src='http://ekalinowska.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  (((( jak to zrobic?pewnie nie ma udanego przepisu.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/f4c888f89e3bbf202b4db6b9a442bc18?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /> <strong>kalinowska</strong></p>
<p>@Thalia,<br />
przeczytaj pytanie i odpowiedź Jeanette z 1.07, powyżej na tej stronie.<br />
Opisałaś bardzo podobną sytuację – w momencie jakiegoś konfliktu, jakiejś trudności w związku, uciekasz w fantazję. Odrywasz się od tego co jest i zagłębiasz się w coś czego nie było i nie będzie.<br />
To jest pułapka takie oglądanie się wstecz. Był moment na decyzję i podjęłaś ją z jakiś powodów. To nie był przypadek, że pozwoliłaś jemu zawalczyć o ten związek. Nie bez znaczenia było zapewne to, że inicjatywa wychodziła od Ciebie.<br />
Potem gdy On chciał odkręcić swoje odejście, Ty nie chciałaś skorzystać z tej szansy ponownego bycia razem. Kto wie jakie trudności i krzaki znalazłyby się na waszej drodze.</p>
<p>Nikt tego nie wie i Ty też nie wiesz, więc możesz sobie dowolnie kształtować swoje wyobrażenie bycia razem z nim.<br />
Porównujesz to, co masz realnie z tym, co sobie wymyślisz, z czymś co nie istnieje – nie dziwne, że realność wygląda blado, w porównaniu z fantazją.<br />
Tym samym, podcinasz gałąź, na której siedzisz, bo wzbudzasz swoje niezadowolenie z tego co jest. Pozwalasz niezadowoleniu rozrastać się – to może działaś jak samospełniająca się przepowiednia, coś w stylu „już z nikim mi nie będzie tak dobrze, jakby mogło być z tamtym”. Udowodnisz sobie, że z innym nie możesz być szczęśliwa, choć to wcale nie musi być prawdą.</p>
<p>Tu nie chodzi, żeby zapomnieć o tym co było, to jest kawałek Twojej przeszłości, Twoje doświadczenie i nie ma sensu pozbywać się tego, to nie jest możliwe. Ale jest możliwe nie używać tej przeszłości do tworzenia historii nie prawdziwych – a tym właśnie jest myślenie, „co by to było gdyby…”<br />
Poradzić sobie z tym można dość prosto, podejmując decyzję „skupię się na tym co jest teraz”, a także nastawiając się na rozwiązywanie problemów i konfliktów w związku (a nie uciekanie od nich w fantazję).<br />
Można też zapanować nad swoimi myślami za pomocą dość prostych technik wywodzących się z nurtu NLP. Można np. zafundować sobie trening on-line „Uwolnij swój zniewolony umysł”</p>
<p><img class="alignleft" src="http://1.gravatar.com/avatar/92ed596cf3071316ebfcd3a94a182a2b?s=48&amp;d=identicon" alt="" width="48" height="48" /> Thalia</p>
<p>Bardzo dziekuje za odpowiedz, mysle ze trzeba sie wziasc w garsc i tak jak Pani pisze-przestac fantazjowac tylko zyc tym co mam Tu o Teraz. wiem ze nie bedzie latwo ale sprobowac mozna:) Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam:)</p>


<p>Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/zaplanowany-slub-i-zobowiazania-finansowe-nie-pozwalaja-mi-odejsc' rel='bookmark' title='Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść'>Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie' rel='bookmark' title='Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie.'>Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie.</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d' rel='bookmark' title='„Uciekłam w romans z innym”'>„Uciekłam w romans z innym”</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/368/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przemoc w związku</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/przemoc-w-zwiazku#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/przemoc-w-zwiazku#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 05:53:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalinowska.wordpress.com/?p=228</guid>
		<description><![CDATA[Przemoc w związku, Płynie z kilku źródeł. Z jednej strony wynika z barku umiejętności panowania nad sobą, nad swoimi emocjami, złością. Z drugiej wiąże się z przekonaniami danej osoby dotyczącymi tego jakie są role mężczyzny i kobiety, co jest w związku dozwolone, jak się rozwiązuje sytuacje konfliktowe. Czasem też choć nie zawsze przemoc łączy się [...]


Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/internetowa-grupa-wsparcia-przemoc' rel='bookmark' title='Internetowa Grupa Wsparcia PRZEMOC'>Internetowa Grupa Wsparcia PRZEMOC</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/jak-poczuc-ze-cos-zalezy-ode-mnie-w-zwiazku' rel='bookmark' title='Jak poczuć, że coś zależy ode mnie, w związku'>Jak poczuć, że coś zależy ode mnie, w związku</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d' rel='bookmark' title='„Uciekłam w romans z innym”'>„Uciekłam w romans z innym”</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przemoc w związku, Płynie z kilku źródeł. Z jednej strony wynika z barku umiejętności panowania nad sobą, nad swoimi emocjami, złością. Z drugiej wiąże się z przekonaniami danej osoby dotyczącymi tego jakie są role mężczyzny i kobiety, co jest w związku dozwolone, jak się rozwiązuje sytuacje konfliktowe. Czasem też choć nie zawsze przemoc łączy się z nadużywaniem alkoholu, ale nie jest to warunek konieczny aby do przemocy &#8211; bicia, wyzywania, ograniczanie wolności osobistej, dochodziło.<span id="more-228"></span></p>
<p>Ważne jest to, że problem przemocy nie dotyczy jakiejś jednorazowej sytuacji. Oznacza to, że jeśli raz do przemocy doszło, to jest bardzo prawdopodobne, że dojdzie do tego w innych okolicznościach.</p>
<p>Przemoc też nie wynika bezpośrednio z tego co robi osoba, doznająca jej. Mimo, że osoba ta słyszy &#8222;to przez Ciebie straciłem panowanie nad sobą, gdybyś robiła (robił) coś inaczej, nie doszłoby do tego&#8221; &#8211; nie jest to prawda. To jest przeniesienie uwagi z zachowań jednej osoby, na zachowania drugiej. Oznacza to, że sytuacja przemocowa się nie zmieni, jak osoba ją stosująca, nie podejmie głębszej pracy nad sobą (nad zmianą swoich przekonań i nad wytrenowaniem umiejętności radzenia sobie z emocjami).</p>
<p>Dopóki to się nie stanie, w związku będą powtarzać się cykle przemocy czyli następujące po sobie &#8222;burze&#8221; i okresy spokoju.  Gdy emocje opadną osoba, stosująca przemoc, zazwyczaj stara się w jakiś sposób wynagrodzić to co się stało, więc jest to okres wzbudzający nadzieję i powstrzymujący przed jakimiś radykalnymi zmianami np. przed rozstaniem się. Ale samo przeproszenie i wynagradzanie przez jakiś czas nie rozwiązuje problemu, trwa dotąd dopóki nie zaistnieje coś co znowu wyprowadzi z równowagi. Sytuacje przemocy będą się powtarzać i eskalować w czasie. Wyzywanie może zmienić się w  popychanie i szarpanie, a to w regularne bicie.</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-55#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">05/06/2009 @ 11:22</a></em> <cite>Justyna</cite></p>
<p><span style="color:#808080;">Witam</span></p>
<p><span style="color:#808080;">Mam wieli problem.Mam 24 lat żyje z męszczyzną który ma 42.Jestesmy w zwiąsku 6 lat mamy 2 małych dzieci.Od 3 lat w moim związku wszystko się zmieniło mój partner zaczą mnie bic ale od 3 miesięcy juz tego nie robi ale nadal prawie co dzien okrutnie wyzywa, mówi że jestem nikim,zerem, nic nie warta że jestem k… i tak dalej.On zarabia na nas ja siedze w domu z dziećmi i mówi on że może wszsystko, żebym nie pyskowała, od 4 lat chodze w tych samych ciuchach.Teraz mieszkamy za granicą ale wczesniej w polsce był i jest strasznie o mnie zazdrosny zakazdym razem jak wyjde z domu do sklepu i spuznie sie 2 minuty on zaraz mnie wyzywa i mówi ze znów z kims spałam,to strasznie boli za każdym razem jak on mnie tak taraktuje,wogóle nie liczy się z moim zdaniem , zabronił mi wydywac sie ze znajomymi z moją rodzina i tak od 3 lat siedze 24 godziny na dobe w domu z dziecmi.On mówi że ma szkołe bo jest po studiach a ja tylko podstawówke ukonczyłam bo zostałam zgwałcona ,no i oczywiscie wie o gwałcie ale mówi że to moja wina że sama im dałam a puzniej wsadziłam do więzienia i tak przez cały czas, próbowałam odchodzic ale ciągle wracałam bo mówił że już nie bedzie,zawsze mijały 3 dni jak wszystko było tak samo.W polsce robił mi takie numery jak chciałam odejsć to wybiegał z moim 3 letnim synkiem na klatke schodową i krzyczał na głos że znęcam się nad dziecmi , że je bije ale on wie dokładnie ze nigdy tak się nie zdarzyło, znajomym swoim opowiada że jestem tą najgorsza,i że jak odejde odbierze mi dzieci,nigdy nie był dobrym tatą gdy dzieci do niego podchodza żeby cos się zapytać on odrazu je wygania że chce mieć cisze , że nie ma czasu bo ciągle siedzi przed komputerem jak wróci z pracy.Syn mój go bardzo kocha.Nawet jak nie chce uprawiac sexu i ide do swojego pokoju on potrafi za 5 minut wtargnąc z dzwiami i znow mnie wyzywac jaką ja jestem k… ze innym daje a jemu nie chce, kiedys nawet kopną mnie w żebra.Moją rodzine też wyzywa,jak przychodzi z pracy prawie ze mna nie rozmawia tylko jak mu w grze inline przeszkodze czyli jak się odezwe zarar robi mi awanture.W polsce mialam 1 problem kiedy on wyjechał za granice raz zostawiłam dzieci na 1 godzie jak spały wyszłam bo on wydzwaniał ze mam przyjsc do kafejki z nim przez internet pogadac,a to ze ja sie go boje poszłam,i gdy byłam w kafejce moje dzieci sie obudziły i strasznie płakały,policja przyjechała, a ja miałam sprawe sądową-ograniczyli mi praa rodzicielskie.I teraz boje sie odejsc od niego boje sie że zabierze mi dzieci, ze zrobi im i mi krzywde, ze gdzie je bede mieszkała z dziecmi i jak zdobędę prace. To wszystko sprawia ze coraz częsciej mysle o samobujstwie z każdym dniem jest ze mną coraz gorzej, juz wypadają mi włosy , obgryzam paznokcie, pale około 30 papierosów dziennie.Chodze ulicami i widze jak ludzie się smieją przypominam sobie że ja też kiedys się usmiechałam bardzo często . Ale te czasy mineły mam już dosc i niewiem jak z tego wszystkiecgo wybrnąc moje zycie to koszmar z każdym dniem uswiadamiam sobie ze zeczywiscie jestem nikim. Najgorsze jest to ze już nawet nie mam nadzieji.Wiem że potrzebuje pomocy nie tylko takiej zeby sie z tego koszmaru wydostać potrzebuje jeszcze ogromnej pomocy dla siebie (chyba psychiatri) bo jest we mnie tyle gniewu ze kiedys zrobie krzywde sobie albo jemu.</span></p>
<p><span style="color:#808080;">Prosze doradzcie mi cos!<br />
__<br />
I chciałabym dodać że ponoc miał przedemną 3 żony. Ale chodzi najbardziej o to jak się czuje- czuje sie jak 70 letnia babcia.Czuje jak mi życie ucieka ,brakuje mi bardzo normalnego życia, chciałabym się usmiechać , rozmawiać ze znajomymi, chciałabym zebym żeby wkoncu przestał.Próbowałam z nim rozmawiać ale on sie zachowuje jagby wszystkie rozumy zjadł, on wie wszystko tak zawsze mowi ! Jest zajęty tylko sobą ubiera sie w najdroższe ciuchy, w domu ma byc tak jak on powie decyduje nawet jakie mam majtki nosić, kiedy ja z dziecmi mamy sie usmiechac a kiedy nie. Dzieci się smijeja tao mówi że jest za głosno ja nie wim jak z tego wszystkiego wybrnąs a strach opętał mnie całą. Żyje juz jak kukła na rozkazy i tylko rozkazy- ciagle mam byc cicho a to mnie juz tak zmęczylo niewiem co dalej…… Co dale? czasem mysle ze to zbedne pytaie.<br />
__<br />
Z tego powodu wpadam w głębokie spiączki, czasem nie potrafie powstrzymac sie by nie zasnąć</span></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-60#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">05/06/2009 @ 23:12</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p>Witam,<br />
Justyno, wejdź na stronę <a href="http://www.niebieskalinia.org/" target="_blank"><strong>Stowarzyszenia na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie „Niebieska linia” </strong></a>znajdziesz tam bezpłatną telefoniczną i mailową<br />
pomoc – zarówno psychologiczną jak i prawną.</p>
<p>Znajdziesz też trochę informacji odnośnie problemu przemocy w rodzinie. Dowiesz się np. o cyklach przemocy – co pozwoli Ci zobaczyć czasowe polepszenie sytuacji jako element większej całości – cyklu przemocy i będzie Ci łatwiej wytrwać w podjętych działaniach. Np. piszesz, że odchodziłaś i wracałaś bo on coś obiecał. Tego rodzaju obietnice są typowym zjawiskiem w przypadku przemocy i raczej nie powinno się na nich budować swojego bezpieczeństwa</p>
<p>Dowiesz się z tej strony też jak możesz zadbać o swoje bezpieczeństwo, a także jakie są przepisy prawne, jak wyglądają sprawy sądowe i wzory pism procesowych.</p>
<p>Na pewno byłoby dobrze jakbyś miała możliwość spotkania się z psychologiem. W sprawie „ataków śpiączki” możesz szukać pomocy u psychiatry.</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-109#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">03/07/2009 @ 16:59</a></em> <cite>Emi</cite></p>
<p><span style="color:#808080;">Witam.<br />
Od dwóch lat mam bardzo poważny problem. Dotyczy on mojego związku. Otoż mój chłopak w trudnych chwilach bardzo źle mnie traktuje, a dokładnie dzieje się to wtedy, kiedy się kłócimy. Mówi na mnie,że jestem dz…,k… i wiele innych najgorszych. Kiedy się pogodzimy mówi,że bardzo tego żałuje i że tak nie myśli. Mówi,że bardzo mnie kocha, ale mówi również,że w największych nerwach mógłby nawet mnie udeżyc. Powiedział,że sama sobie na to zasłużyłam poprzez pocałunek z innym chłopakiem. Czasem myślę żeby go zostawic, jednak nie mam odwagi,ponieważ grozi mi,że kiedy go zostawię nie będę miała życia, że mnie ośmieszy, że nie będę mogła pokazac się w mieście w którym on mieszka. A najbardziej boję sie tego,że przyjedzie do mnie do domu i wyzwie mnie w obecności rodziny, sąsiadów i innych,będących w tym czasie u mnie, ludziach. Piotr wszystkiego mi zabrania i traktuje mnie jak swoją własnośc. Kontroluje mnie, zabrania mi wszelkich spotkań z koleżankami, nawet nie mogę wyjśc na zakupy bez jego zgody. Nasz związek zaczął się bez żadnego uczucia, po prostu zgodziłam się z nim byc, ponieważ moja koleżanka mnie o to poprosiła(chodziło o to,że ona bardzo chciała byc z kolegą mojego chłopaka i chciała abym jej w tym pomogła będąc z Piotrem). Teraz nie wiem czy czuję coś do niego czy jest to zwyczajne przyzwyczajenie. Często zastanawiam się nad naszą przyszłością i nie raz widzę sens dalszego bycia z nim, jednak praktycznie codziennie chcę się od niego uwolnic. Co mam robic? Jak mam reagowac na jego szantaże, groźby? Czy warto dalej trwac w związku, w którym nie jestem do końca szczęśliwa(napisałam do końca,ponieważ bywaja również takie momenty kiedy brakuje mi go i tęsknie za nim,a kiedy jest przy mnie i się nie kłócimy jest mi dobrze). Bardzo proszę o pomoc, bo raz chcę z nim byc innym razem juz nie i jest to dla mnie skąplikowane.</span></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-112#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">03/07/2009 @ 19:50</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p>Emi, pytasz czy warto trwać w tym związku, w którym twój chłopak stosuje wobec Ciebie przemoc?<br />
Zachęcam Cię przeczytaj pytanie Justyny z dn.5.06.2009 – znajdziesz tam opis tego jak może wyglądać w przyszłości Twój związek, zastanów się, czy widzisz sens w tym, żeby Twoje życie wyglądało podobnie.<br />
Z tego co dzieje się teraz, łatwo wyobrazić sobie co może być w przyszłości:<br />
Czy chcesz być w swoim małżeństwie znieważana, bita, obwiniana, zastraszana, kontrolowana, zamknięta w czterech ścianach – tak sobie wyobrażasz swoją przyszłość, swoje małżeństwo?<br />
A przecież w większości to już jest obecne w Twoim życiu. Już teraz się boisz powiedzieć NIE, już jesteś kontrolowana. On jeszcze Cię nie bije, ale już to zapowiada, w końcu to zrobi. Teraz jeszcze, nie łączy Was małżeństwo, nie ma jeszcze tych wszystkich zależności jakie pojawiają się, gdy ludzie zawierają związek małżeński – jeśli masz się wycofać, to teraz jest to najłatwiej zrobić. Im bardziej się z nim zwiążesz tym to będzie trudniejsze.<br />
Pytasz: „Jak mam reagować na jego szantaże, groźby?”<br />
To zależy od sytuacji i szczegółowa analiza tego, co Ty, konkretnie możesz zrobić, byłaby możliwa w indywidualnej rozmowie.<br />
Ogólnie, chodzi o to, aby sprzeciwić się takiemu traktowaniu, pokazać swoją siłę i zdecydowanie.<br />
Uleganie mu, wycofywanie się z lękiem, będzie zwiększać, a nie zmniejszać ilość zachowań agresywnych. Jednocześnie Twój lęk będzie rósł, ponieważ każde takie zachowanie on uzasadnia, że to Twoja wina.<br />
To jest nieprawda, on jest agresywny, nie dlatego, że Ty coś robisz nie tak, ale dlatego, że on nie panuje nad swoją złością. Zatem, niezależnie co zrobisz, możesz oberwać. Dlatego nigdy nie będziesz wiedzieć, kiedy i za co Ci się dostanie. Z czasem zaczniesz wierzyć, że to Ty jesteś nie w porządku i będziesz mieć jeszcze mniej rozpędu, aby się bronić.<br />
Więc to co możesz zrobić, to nie zgadzać się na takie traktowanie, sprzeciwiać się. Znaleźć w sobie źródło siły i szacunek do samej siebie.<br />
Myślę, że przydałaby Ci się jakaś pomoc w tym budowaniu pewności siebie, bo w tym co napisałaś widać wyraźnie, że w relacji z innymi ludźmi, nie stawiasz granic, nie sprzeciwiasz się, ulegasz temu czego ktoś inny chce. Np. zgodziłaś się być z kimś do kogo nic nie czułaś, bo Twoja koleżanka Cię poprosiła. Związałaś się z kimś, kogo nie chciałaś żeby jej było łatwiej. Jej potrzeba była ważniejsza dla Ciebie niż Twoja własna. Z tego co piszesz wynika też, że niewiele wiesz o tym, czego Ty sama chcesz. Myślę, że warto abyś zaczęła poznawać siebie, swoje potrzeby.</p>


<p>Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/internetowa-grupa-wsparcia-przemoc' rel='bookmark' title='Internetowa Grupa Wsparcia PRZEMOC'>Internetowa Grupa Wsparcia PRZEMOC</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/jak-poczuc-ze-cos-zalezy-ode-mnie-w-zwiazku' rel='bookmark' title='Jak poczuć, że coś zależy ode mnie, w związku'>Jak poczuć, że coś zależy ode mnie, w związku</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d' rel='bookmark' title='„Uciekłam w romans z innym”'>„Uciekłam w romans z innym”</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/przemoc-w-zwiazku/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzice mojego chłopaka nie uważają go za dorosłego, choć ma 22 lata</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/rodzice-mojego-chlopaka-nie-uwazaja-go-za-doroslego-choc-ma-22-lata#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/rodzice-mojego-chlopaka-nie-uwazaja-go-za-doroslego-choc-ma-22-lata#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jul 2009 09:06:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[dorosłość]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalinowska.wordpress.com/?p=225</guid>
		<description><![CDATA[Zwracam się do Pani z wielkim (dla mnie) problemem. Dotyczy on rodziców mojego chłopaka, który jest niestety jedynakiem. Otóż od samego początku były z nimi jakieś problemy. Mój chłopak ma 22 lata, studiuje i mieszka z rodzicami. Jest przez nich strasznie kontrolowany. Potrafią dzwonić do niego po 5x dziennie, kiedy jest ze mną, z pretensami, [...]


Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/moj-ojciec-traktuje-mnie-jak-mala-dziewczynke-choc-mam-meza-i-spodziewam-sie-dziecka' rel='bookmark' title='&quot;Mój ojciec traktuje mnie jak małą dziewczynkę, choć mam męża i spodziewam się dziecka.&quot;'>&quot;Mój ojciec traktuje mnie jak małą dziewczynkę, choć mam męża i spodziewam się dziecka.&quot;</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/uzaleznienia-dlaczego-nie-moge-przestac-choc-wiem-ze-mi-to-szkodzi' rel='bookmark' title='Uzależnienia &#8211; dlaczego nie mogę przestać, choć wiem, że mi to szkodzi'>Uzależnienia &#8211; dlaczego nie mogę przestać, choć wiem, że mi to szkodzi</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/mam-21-i-czuje-sie-nikomu-nie-potrzebna' rel='bookmark' title='Mam 21 i czuje się nikomu nie potrzebna'>Mam 21 i czuje się nikomu nie potrzebna</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zwracam się do Pani z wielkim (dla mnie) problemem. Dotyczy on rodziców mojego chłopaka, który jest niestety jedynakiem. Otóż od samego początku były z nimi jakieś problemy. Mój chłopak ma 22 lata, studiuje i mieszka z rodzicami. Jest przez nich strasznie kontrolowany.</p>
<p><span id="more-225"></span>Potrafią dzwonić do niego po 5x dziennie, kiedy jest ze mną, z pretensami, “że ciągle go nie ma w domu” (co jest absolutną nieprawdą, gdyż towarzyski on nie jest, i widuje się głownie ze mną), i że “natychmiast ma wracać”. A widujemy się i tak tylko ok 2,3 dni w tygodniu. Na domiar złego, nie uważają go za dorosłego, karcą jak małe dziecko. Robią straszne awantury o to, kiedy ma zostać u mnie na noc (mieszkam sama w akademiku), jego mama wymusza to wręcz płaczem, żeby do mnie nie szedł. Ciągle podkreśla, że on mnie nie szanuje i swoim zachowaniem (czyt. tym, że mnie odwiedza i zostaje na noc) doprowadzi do tego, że nie będzie mnie lubić. Nie daje mu konkretnych argumentów, czemu jest taka przeciwna temu wszystkiemu. O tym, żebym ja została u niego na noc nawet mowy nie ma. On ma przecież 22 lata! Żadne tłumaczenia, że jest dorosły i odpowiedzialny nie pomagają. Dodam, że jestem spokojną dziewczyną, bez nałogów. Gdy go odwiedzam, jego rodzice wydają się być w stosunku do mnie mili, zwłaszcza jego ojciec. Naskakuje mi, robi herbaty, znosi ciasta i inne rarytasy. A matka.. cóż, w zależności od tego jaki ma humor. Jak dobry to potrafi ze mną pogadać, pośmiać się. Boję się, że ta sytuacja się nigdy nie zmieni. Że jak zamieszkamy w przyszłości razem, jego mamusia będzie do niego wydzwaniać z byle piedołą i codziennie nawiedzać. Tłumaczyłam mu tysiące razy, że tak być nie może, żeby z nimi pogadał, ale te jego rozmowy z nimi zawsze kończą się kłótnią i wielkim obrażaniem (na mnie). Cierpi na tym nasz związek, ja jestem obrażona, że on co rusz odmiawia przyjścia na noc, bo “nie może z powodu rodziców, bo nie chce sie z nimi kłócić”. Ostatnio mieliśmy straszną awanturę, chciałam go już zostawić, bo nie zamierzam się męczyć z jego rodzicami całe życie, ale naprawdę go kocham i tego nie chcę. Proszę o pomoc, bo jestem załamana ;(</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-48#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">01/06/2009 @ 23:25</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p><span style="color:#000080;">Witaj Milla,<br />
Chciałabyś spędzać ze swoim chłopakiem więcej czasu, aby on częściej się z Tobą spotykał, ale napotykasz ograniczenia, wynikające z jego relacji z mamą. Denerwuje Cię, że on nie jest dorosły, że w tej relacji ciągle jest jeszcze w roli dziecka. Mam wrażenie, że w tym poście złościsz się na jego mamę, ale weź pod uwagę, że uniezależnianie się jest procesem, który dotyczy ich obojga. Tzn. z jednej strony mama powinna zacząć godzić się z tym, że jej dziecko dorasta, a z drugiej strony dziecko powinno zacząć wychodzić ze swojej dziecięcej zależności.</span></p>
<p><span style="color:#000080;">On ma przecież 22 lata! Żadne tłumaczenia, że jest dorosły i odpowiedzialny nie pomagają.</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Widzisz w tym rzecz, że o dorosłości nie świadczy to, że się o niej mówi. Dorosłość jest czymś, co się dzieje. Rodzicom może być bardzo trudno zobaczyć, że ich dziecko dorosło, jeśli ono jest na ich utrzymaniu i pozostaje w roli dziecka.<br />
Mówisz, że mama dzwoni do niego na komórkę, ale zauważ, że większość nastolatków potrafi jakoś sobie poradzić z „komórkową kontrolą rodziców”.<br />
W którymś momencie rodzice doświadczając trudności w kontrolowaniu swojego dziecka, zaczynają widzieć, że ono dorasta.</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Zupełnie inną kwestią jest nocowanie w domu jego rodziców. Tu nie tylko chodzi o zależność syna od matki, ale również o to, że nocowanie obcej osoby w domu, zawsze wiąże się z jakimś ograniczeniem i niewygodą. To, że Wy ze swoim chłopakiem czujecie się w swoim towarzystwie swobodnie, nie znaczy, że jego rodzice, będą czuli się podobnie.<br />
To może być po prostu krępujące dla nich.<br />
Gdy twój chłopak będzie miał swój dom (nawet w postaci wynajętego pokoju) będzie mógł decydować o tym, kogo zaprosi, a tak decydują rodzice.</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Do tego rodzice najwyraźniej uważają „nocowania” za niestosowne i nie tylko nie chcą abyś Ty nocowała u nich, ale również żeby on był u Ciebie na noc. To jest najwyraźniej kwestia, wyznawanych przez nich wartości</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Ciągle podkreśla, że on mnie nie szanuje i swoim zachowaniem (czyt. tym, że mnie odwiedza i zostaje na noc)</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Ona ma takie przekonania, że nie powinniście razem nocować. Ale jeśli chodzi o akademik, to jest to Twoje terytorium i Ty decydujesz, choć jego mamie może się to nie podobać. Na tym właśnie polega dorosła niezależność, że człowiek nie potrzebuje już akceptacji i zgody rodziców i robi coś, co uważa za słuszne i dobre dla siebie, nawet, jeśli oni wyrażają swoją dezaprobatę. Oni mają prawo do swojego zadnia na ten temat, a dorosłe dziecko ma prawo do tego, że nie zgadzając się z nimi, robi po swojemu. To może być trudne dla rodziców:-).<br />
Ty martwisz się o przyszłość, że mama będzie się wtrącać. To, że może chcieć się wtrącać nie znaczy jeszcze, że będzie mogła to robić. To już będzie zależało od Was, od Ciebie i Twojego chłopaka, na co pozwolicie mamie, w Waszym domu.</span></p>
<p><span style="color:#000080;"> </span></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-49#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">02/06/2009 @ 05:48</a></em> <cite>Milla</cite></p>
<p>Dziękuję za odpowiedź.<br />
Rozumiem, że jego mama może się czuć skrępowana, kiedy miałabym zostac u niego na noc i to szanuję. Tutaj już nie chodzi o żadne nocowanie (a innego wyjścia, żebyśmy się widywali nie ma,bo rozkład zajęć na uczelni nam w tym przeszkadza – on kończy w południe, ja w południe zaczynam). Ona poprostu chce go zatrzymać przy sobie, mieć pod stałą obserwacją. Gdy wraca do domu poźniej niż 19, zaczynają się telefony, krzyki. To samo dotyczy KAŻDEGO jego wyjścia z domu, czy to na zakupy, czy do kogoś. Jego znajomi się jej boją. Chyba nawet niechętnie patrzy na to, że ktoś go odwiedza i marnuje jego czas, bo “on musi się uczyć”. Przegląda jego plecak, kieszenie, sprawdza zeszyty a potem robi awantury jak znajdzie coś, co się jej nie spodoba. Co do nauki, jest na ambitnym kierunku, a jego rodzice i tak stale krzyczą, że jest leniem, że się nie uczy itd. Co on powinien zrobić, żeby zmienić swoje relacje z rodzicami? Jak ma ustalić pewną granicę? Bardzo proszę o konkretne przykłady. Przecież ma prawo zarówno i do życia prywatnego jak i odpoczynku. Bo widzę, że to męczy zarówno mnie jak i jego</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-50#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">02/06/2009 @ 08:53</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p><span style="color:#000080;">@Milla</span></p>
<p><span style="color:#000080;">„. Co on powinien zrobić, żeby zmienić swoje relacje z rodzicami? Jak ma ustalić pewną<br />
granicę?”</span></p>
<p><span style="color:#000080;">Ciekawe pytanie zadajesz. Ciekawe jest w nim to, że to Ty robisz, a nie on. Dlaczego tak się dzieje, że on nie szuka odpowiedzi na te pytania? Widzisz, jak łatwo zacząć brać odpowiedzialność za kogoś.<br />
Nie wiesz do końca, czego chce jego mama i właściwie nie potrzebujesz tego wiedzieć, ważne jest to, czego Ty chcesz od niego.<br />
Ty chcesz widzieć się z nim, częściej i to jest w porządku. To jest trudne, ponieważ macie taki a nie inny rozkład zajęć.<br />
Jeśli twój chłopak chce być z Tobą, musi coś zmienić w swoich relacjach z mamą. To jest jego zadanie i Ty tego za niego nie zrobisz. Jeśli on chce być z Tobą, musi znaleźć jakiś sposób, aby móc się spotykać. Ty nie musisz wnikać w to jak on ma to zrobić, bo nie zrobisz tego za niego. Żebyście się mogli spotkać Ty musisz jakoś poukładać swoje sprawy a on swoje. Jeśli masz wrażenie, że on nie bardzo potrafi sobie poradzić ze swoimi zależnościami to możesz podsunąć mu pomysł szukania pomocy, ale nie robić tego za niego. Bo jeśli to robisz zaczynać wchodzi w rolę mamy i jednocześnie zaczynasz z nią rywalizować „o wpływy”.<br />
Pisałaś, że jeśli Wasz związek się rozpadnie to będzie to „wina jego mamy” – tak stawiając sprawy zdejmujesz ze swojego chłopaka odpowiedzialność za to czy jesteście razem czy nie. A przecież to nie mama ma walczyć o ten związek tylko on.</span></p>
<p><span style="color:#000080;"> </span></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-51#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">02/06/2009 @ 12:18</a></em> <cite>Milla</cite></p>
<p>Mam wrażenie, że on faktycznie nie umie sobie poradzić ze swoimi rodzicami. Próbowałam mu już kilkakrotnie podsunąć pomysły co ma zrobić, ale uważa że pozjadałam wszystkie rozumy (oczywiście nie powie tego wprost) i kwituje, że “to jak zawsze jego wina”. Potem tłumaczy, że już próbować coś w tym kierunku zrobić, ale to i tak nic nie daje, że jego rodzice się i tak nigdy nie zmienią itp. A moim zdaniem chyba nic nie robi, albo przynajmniej za słabo się stara. Np. dzwoni jego mama (albo tata) odbiera (zawsze) telefon, spokojnie wysłuchuje ich pretensji, krzyków, tak jakby faktycznie czuł się winny, że coś nabroił, nigdy nie słyszę żadnego słowa sprzeciwu. Wiem, że go ich zachowanie strasznie denerwuje, i chciałby to zmienić,ale z drugiej strony jakoś brak mu brak uporu i konsekwencji ;-(</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-52#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">03/06/2009 @ 12:36</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p><span style="color:#000080;">Nie zmieni ICH zachowania, może jedynie zadbać o siebie w tej sytuacji i zastanowić się jak ON może zaznaczyć swoje granice. To, że ktoś chce rozmawiać nie znaczy jeszcze, że rozmowa musi się toczyć. To, że rodzice chcą w tym momencie z nim rozmawiać nie oznacza, że on musi to robić. On wybiera odebranie telefonu i rozmowę z rodzicami. Wybiera taką a nie inną postawę, w tej rozmowie.<br />
Może on chciałby i nie chciałby zmienić sytuacji, w jakiej jest, z jednej strony znoszenie „takich rodziców” może być irytujące, ale z drugiej może być całkiem przydane – można np. nie brać odpowiedzialności za swoje decyzje.</span></p>
<p><span style="color:#000080;"> </span></p>


<p>Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/moj-ojciec-traktuje-mnie-jak-mala-dziewczynke-choc-mam-meza-i-spodziewam-sie-dziecka' rel='bookmark' title='&quot;Mój ojciec traktuje mnie jak małą dziewczynkę, choć mam męża i spodziewam się dziecka.&quot;'>&quot;Mój ojciec traktuje mnie jak małą dziewczynkę, choć mam męża i spodziewam się dziecka.&quot;</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/uzaleznienia-dlaczego-nie-moge-przestac-choc-wiem-ze-mi-to-szkodzi' rel='bookmark' title='Uzależnienia &#8211; dlaczego nie mogę przestać, choć wiem, że mi to szkodzi'>Uzależnienia &#8211; dlaczego nie mogę przestać, choć wiem, że mi to szkodzi</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/mam-21-i-czuje-sie-nikomu-nie-potrzebna' rel='bookmark' title='Mam 21 i czuje się nikomu nie potrzebna'>Mam 21 i czuje się nikomu nie potrzebna</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/rodzice-mojego-chlopaka-nie-uwazaja-go-za-doroslego-choc-ma-22-lata/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie.</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 22:10:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[jestem sama]]></category>
		<category><![CDATA[single]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalinowska.wordpress.com/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[To są historie trzech kobiet, które pragną związku, ale jednocześnie unikają zaangażowania się w relację z mężczyzną. Świadomie, chcą zawiązku, wstydzą się samotności i lękiem napawa ich ewentualność, że mogłoby tak być, już na zawsze. Ale w życiu każdej z nich nie ma miejsca na relację z mężczyzną. 15/04/2009 @ 19:55 Agnieszka 30 lat Mam [...]


Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/jestem-chora-z-zazdrosci' rel='bookmark' title='Jestem chora z zazdrości'>Jestem chora z zazdrości</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/mam-15-lat-i-sie-samo-okaleczam' rel='bookmark' title='Mam 15 lat i się samo okaleczam &#8211; boję się iść do psychologa'>Mam 15 lat i się samo okaleczam &#8211; boję się iść do psychologa</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/zaplanowany-slub-i-zobowiazania-finansowe-nie-pozwalaja-mi-odejsc' rel='bookmark' title='Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść'>Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To są historie trzech kobiet, które pragną związku, ale jednocześnie unikają zaangażowania się w relację z mężczyzną. Świadomie, chcą zawiązku, wstydzą się samotności i lękiem napawa ich ewentualność, że mogłoby tak być, już na zawsze. Ale w życiu każdej z nich nie ma miejsca na relację z mężczyzną.<span id="more-199"></span></p>
<p><em> </em></p>
<p><em><a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-6">15/04/2009 @ 19:55</a></em> <cite>Agnieszka 30 lat</cite></p>
<p><span style="color:#333399;">Mam 30 lat, jestem samotna, czasami myślę że poprostu muszę czekać na tego jedynego i napewno się pojawi, a czasami a powtarza się to co jakiś czas wpadam w dół i myślę tylko o tym że coś chyba jednak ze mną nie tak że inni mają rodziny a ja wciąż jestem sama i boję się ze juz tak zostanie. Kiedy jestem w dołku nie potrafię o niczym innym myśleć, na niczym innym się skoncentrować, zadręczam się tą myślą, czuję się inna (gorsza). Coraz trudniej znoszę samotność, chcę założyć rodzinę ale nie wiem czy mam poprostu czekać na tego jedynego (nie mam już siły) czy nie wiem szukać tylko jak?Tak szczerze parę razy spotykałam się z obcymi mężczyznami ale moim zdaniem takie ustawiane randki są bez sensu, musi być jakaś chemia. Od dłuższego czasu myślę o jednym mężczyźnie ale on mnie nie chce a ja nie mogę o nim zapomnieć-dla mnie to ten jedyny. Czuję się jak w matni, nie wiem co robić, poprostu wciąż prześladuje mnie myśl że to ze mną coś nie tak że jestem sama i nie wiem jak mam to zmienić. Proszę o kilka słów.</span><br />
<em> </em></p>
<p><em><a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-7">17/04/2009 @ 08:45</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p>Witaj Agnieszko, zawsze, gdy słyszę taką opowieść mam w sobie żal, że te wszystkie samotne kobiety w okolicach trzydziestki nie wiedzą o sobie nawzajem, wtedy mogłyby się przekonać, że fakt nie bycia w związku w tym wieku, nie jest żadnym ewenementem.<br />
Bardzo wiele kobiet buduje swoje poczucie wartości na fakcie bycia w związku i źle znoszą samotność.<br />
W tym, co piszesz, zwraca uwagę fakt, że skoncentrowana jesteś na mężczyźnie, z którym nie możesz być.<br />
Z jednej strony nie możesz być w związku z tym mężczyzną, z drugiej nie możesz być z żadnym innym, dopóki tego „nosisz w sobie”.<br />
Tu nie bardzo jest miejsce na nowe uczucie. Można by się zastanawiać, w jaki sposób „trzymanie” się tego, co nie osiągalne, jest dla Ciebie dobre, jaką pełni funkcję.<br />
Kobiety często wchodzą w takie „niemożliwe” związki i uczucia z lęku przed bliskością. To odbywa się na nieświadomym poziomie – świadomie chcą być z kimś, marzą o tym, ale jak przychodzi, co, do czego, nieświadomy umysł podpowiada „uciekaj, bo to niebezpieczne”.</p>
<p>Czasem jest to lęk przed zranieniem, przed podjęciem niewłaściwej decyzji. Czasem brak wiary, że „ktoś może mnie kochać, nawet jak mnie dobrze pozna”.<br />
Nie wiem, co może być w Twoim przypadku, tego by można się dowiedzieć w dłuższej rozmowie, ale takie motywy pojawiają się najczęściej.</p>
<p>Oczywiście gotowość i otwartość na wejście w bliskie relacje to jedno, a spotkanie kogoś to drugie. Tak jak powiedziałaś „musi być jakaś chemia” coś więcej musi być poza chęcią wejścia w związek. Łatwiej znaleźć taką „chemię”, jeśli poznaje się kogoś przy okazji jakiś innych aktywności, a nie od razu randki.<br />
To, czy się spotka właściwego człowieka nie zależy w pełni od naszej woli, ale można zwiększać szanse na to, wychodząc i otwierając się na kontakt z innymi.<br />
Nie oznacza to, że jest tylko jedna właściwa osoba „druga połówka” – to jest mit. Jest wiele różnych drugich połówek, które pasują „jak ulał” po kilku latach wzajemnego docierania się<br />
<em></em></p>
<p><em> <a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-27">19/05/2009 @ 08:40</a></em> <cite>Maligna</cite></p>
<p><span style="color:#008000;">Mam 24 lata i jestem sama. Nie potrafię nawiązać żadnego bliższego kontaktu cielesnego z facetem. Za każdym razem uciekam, albo mówię coś głupiego czy odstraszającego: np, że lubię dziewczyny, albo na coś choruję… Nie jestem brzydka, ani głupia. Studiuję na politechnice i mam stypendium naukowe. Faceci zwracają na mnie uwagę, a ja lubię z nimi rozmawiać, spędzać czas w kinie czy na uczelni. Jednak każda ich próba dotknięcia mnie czy pocałunku budzi we mnie paniczny strach i potworne nudności. Zaczęłam z tego powodu dużo pić. Wtedy zapominam. Jestem zrozpaczona i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie wiem już co powinnam zrobić. Moje życie to ciągły strach i kłamstwa. Nie chcę takiego życia. Bardzo proszę o pomoc i radę…</span></p>
<p><span style="color:#008000;"> </span></p>
<p><em><a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-29">19/05/2009 @ 08:50</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p><em>Maligna</em></p>
<p>Za każdym razem uciekam, albo mówię coś głupiego czy odstraszającego: np, że lubię dziewczyny, albo na coś choruję…/…/ każda ich próba dotknięcia mnie czy pocałunku budzi we mnie paniczny strach i potworne nudności</p>
<p>Czyli innymi słowy, kontakt fizyczny jest dla Ciebie tak zagrażający, że wolisz powiedzieć coś głupiego niż narazić się na pocałunki czy inne dotknięcia.<br />
Zagrożenie i bliskość są w twoim umyśle, ściśle ze sobą związane.<br />
Być może wiesz skąd się wzięło się to połączenie (zagrożenie – bliskość), być może jest to na poziomie nieświadomym i nie masz żadnych skojarzeń, związanych z zagrożeniem, jakie niesie dla Ciebie bliskość fizyczna. W każdym razie, Twój nieświadomy umysł chroni Cię przed czymś, co jest dla Ciebie przerażające w bliskości i oddaniu siebie.<br />
Więc to, co można zrobić w pierwszej kolejności to zaakceptować i docenić swoją nieświadomość za to, co dla Ciebie robi. W drugiej kolejności sprawdzić, co by było potrzebne abyś mogła się czuć bezpiecznie w takim zbliżeniu.<br />
Być może są jakieś sprawy z przeszłości, które trzeba zamknąć. Być może masz jakieś przekonania nt. samej siebie, które powinny się zmienić abyś mogła się czuć swobodniej, w kontakcie z mężczyzną. Być może masz jakieś przekonania odnośnie tego jak powinny wyglądać tego typu zbliżenia i te, sytuacje, z których uciekałaś nie spełniały ważnych dla Ciebie warunków – powstałoby, zatem pytanie, jakie warunki powinny być spełnione abyś mogła w ogóle myśleć o zbliżeniu.</p>
<p><em><a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-58">06/06/2009 @ 16:48</a></em> <cite>Acetylocholina</cite></p>
<p><span style="color:#993300;">Witam. Mam od pewnego czasu pewien problem (właściwie to od ok 3 lat). Obecnie mam 19 lat, ale kiedy miałam 16 to byłam bardzo zakochana w pewnym chłopaku, uważam że naprawdę go kochałam (choć inni zawsze komentują to w ten sposób ze w wieku 16 lat nie da się kochać). Od 2,5 roku nie mam kontaktu z tym chłopakiem, bardzo się pokłóciliśmy, zawiedliśmy na sobie nawzajem, popełniłam potem wiele błędów – m.in byłam w związku z jego bratem. Wiem że już nic nie czuję tej mojej dawnej miłości, ale często śni mi się w nocy, zdarza mi się płakać przez to że to wszystko się tak potoczyło, ale równocześnie cały czas wiem że on nie jest taki za jakiego ja go uważam. Stworzyłam w swojej wyobraźni ideał daleki od rzeczywistości i nie potrafię się od niego uwolnić. Marzę o miłości, o związku, co więcej potrzebuję tego, jest mi źle samej, czuję się na to za słaba. jednak gdy jakiś chłopak mnie zaprasza gdzieś to znajduję w nim jakieś minusy i nigdy nie dochodzi do tego spotkania. Ale te propozycje nie zdarzają się często.Nie jestem rozrywkową dziewczyną, nie lubię imprezowego życia, dlatego odmawiam chłopakom którzy takie prowadzą.Jednak chciałabym na nowo otworzyć się na ludzi, bo czuję że tamten chłopak, a raczej wyobrażenie o nim uniemożliwia mi budowanie nowych relacji z nowymi ludźmi. Od października zaczynam studia, marze o tym by był to początek życia bez Niego, bez myśli o nim, bez snów, bez łez. Po prostu nowego życia. Takiego jakie powinnam była rozpocząć 2,5 lat temu.<br />
Może z boku to nie wygląda na problem, ale dla mnie stanowi wielki, nie chce już więcej przez to płakać.<br />
Nie wiem też jak radzić sobie z tymi emocjami, jak np płacz, chciałabym być silna psychicznie, ale boję się że tej mojej wrażliwości nie da się zmienić.</span></p>
<p><span style="color:#993300;">Bardzo proszę o pomoc…</span></p>
<p><em><a href="http://kalinowska.wordpress.com/pytania/#comment-63">07/06/2009 @ 21:04</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p>Witaj,<br />
Proponuję Ci abyś przeczytała pytania Agnieszki i “Magliny”, oraz moje odpowiedzi na nie. Takie uporczywe trzymanie się dawnej miłości pełni jakąś ważną funkcję w Twoim życiu. Ogólnie mówiąc, chroni Cię przed wejściem w związek z mężczyzną. Świadomie tego chcesz, ale gdzieś głębiej jest jakiś powód, dla którego (nieświadomie) uznałaś, że lepiej się z nikim nie wiązać.<br />
Być może warto abyś zadała sobie pytanie, w jaki sposób utrzymywanie w swoich emocjach, tego wyidealizowanego obrazu, „jest dla mnie dobre”.<br />
Ten obraz nie ma wiele wspólnego z rzeczywistą osobą i Ty o tym wiesz. Raczej tamten chłopak z przeszłości był inspiracją do stworzenia sobie takiego kogoś, kogo w rzeczywistości nie ma. Ten obraz jest, Co do czegoś potrzebny. Być może otwierająca byłaby odpowiedź na pytanie, co by się zmieniło gdyby ten obraz stracił swoją siłę oddziaływania. Czego się boję w związku z taką zmianą? Co zyskuję unikając zaangażowania w relacje damsko-męskie?.</p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-68#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">13/06/2009 @ 06:59</a></em> <cite>Acetylocholina</cite></p>
<p><span style="color:#993300;">Dziękuję że Pani odpisała…<br />
Wiem że to nie jest obraz prawdziwy. I wiem że tamto zranienie tak na mnie wpłynęło że teraz może podświadomie boję się że to się powtórzy gdy się zakocham w kimś innym. Ale jak i czy w ogóle przenieść tą podświadomość do świadomości? Stawianie sobie pytań, które uświadamiają mi że się zamknęłąm na innych daje odpowiedzi dlaczego tak się stało. Ale nie dają odpowiedzi jak z tym raz na zawsze skończyć i zacząć nowe życie.<br />
No i nadal nie wiem, jak radzić sobie z emocjami ;( Czasami mała drobnostka potrafi doprowadzić mnie do płaczu. Czy to po prostu wrażliwość, której nie da się zmienić? Od dziecka jestem wrażliwa, każdy wzruszający film potrafi mnie doprowadzić do łez, podczas gdy inni wcale się nie wzruszają.</span></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-76#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed"> </a></em></p>
<p><em><a href="../pytania/#comment-76#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed">13/06/2009 @ 08:22</a></em> <cite><a href="http://psychologon-line.blogspot.com/">kalinowska</a></cite></p>
<p>Tak masz rację, analizowanie problemu i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego do tego doszło, często sprawia, że stajemy się coraz bardziej świadomi swoich problemów, ale nie przybliża to nas za bardzo do tego, czego chcemy.</p>
<p>Żeby dojść w to miejsce, w którym chcemy się znaleźć, musimy przede wszystkim stworzyć bardzo wyraźny obraz tego, co ma być, do czego dążymy.<br />
W Twoim przypadku ważne by było stworzenie bardzo dokładnej wizji „nowego życia”. A następnie zbudowanie planu dojścia – czyli połączenia tej wizji z momentem, w jakim jesteś teraz. Jeśli chcesz dowiedzieć się dokładniej jak to zrobić, zapraszam Cię do zapisania się na mój bezpłatny kurs mailowy <strong><a rel="nofollow" href="http://ekalinowska.pl/jak-zamieniac-problemy-na-cele-mozliwe-do-realizacji#utm_source=feed&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=feed" target="_blank">„Jak zmieniać problemy na cele możliwe do realizacji”.</a></strong> Dostaniesz w nim szczegółowe instrukcje i ćwiczenia potrzebne do tego aby zacząć znajdować drogę do tego, czego chcesz w swojej przyszłości.</p>


<p>Podobne wpisy:<ol><li><a href='http://ekalinowska.pl/jestem-chora-z-zazdrosci' rel='bookmark' title='Jestem chora z zazdrości'>Jestem chora z zazdrości</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/mam-15-lat-i-sie-samo-okaleczam' rel='bookmark' title='Mam 15 lat i się samo okaleczam &#8211; boję się iść do psychologa'>Mam 15 lat i się samo okaleczam &#8211; boję się iść do psychologa</a></li>
<li><a href='http://ekalinowska.pl/zaplanowany-slub-i-zobowiazania-finansowe-nie-pozwalaja-mi-odejsc' rel='bookmark' title='Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść'>Zaplanowany ślub i zobowiązania finansowe nie pozwalają mi odejść</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/wciaz-jestem-sama-i-boje-sie-ze-tak-juz-zostanie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Uciekłam w romans z innym”</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
		<comments>http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Jun 2009 23:45:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[romans]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kalinowska.wordpress.com/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy oboje przestają dbać o związek, łatwo o zdradę. Ona nie musi być końcem ich wspólnej drogi ale już nic nie będzie takie jakie było. Przynajmniej do czasu Do czasu kiedy oboje uporają się z konsekwencjami zdrady zaczną ufać sobie na nowo. Załamana napisała o swojej historii w momencie kiedy rany emocjonalne się nie zagoiły. [...]


]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy oboje przestają dbać o związek, łatwo o zdradę. Ona nie musi być końcem ich wspólnej drogi ale już nic nie będzie takie jakie było. Przynajmniej do czasu<br />
<span id="more-197"></span><br />
Do czasu kiedy oboje uporają się z konsekwencjami zdrady zaczną ufać sobie na nowo. Załamana napisała o swojej historii w momencie kiedy rany emocjonalne się nie zagoiły. Krzywda i wina przeplatają się ze sobą. Załamana uznając swoją winę, nie wie co może zrobić aby obronić się przed wzbierającymi ponad jej wytrzymałość emocjami męża.</p>
<p>29/05/2009 @ 17:37 załamana<br />
<span style="color:#000080;">Witaj! Mam 28 letnia mężatka od 10lat troje dzieci .W pewnym okresie mojego małużeństwa pojawiły się problemy w pewnym momencie przestaliśmy dbać o ten związek .Mąż obojętny w stosunku do mojej osoby a ja uciekłam w romans z innym męszczyzną .Konsekwencje tego ,że mąż się dowiedział i rozstanie .Nie mieszkaliśmy razem przez 2 miesiące po tym czasie postanowiliśmy sobie dać jeszcze jedną szanse .Obietnice z jego strony że nie będzie wypominał a z mojej strony że będę dbała o ten związek. Zerwałam wszystkie kontakty ze znajomymi tylko praca dom i dzieci poświęcam mężowi każdą wolną chwile przytulam ,całuje ,rozmawiam bo zawsze narzekał ze tego nie dostaje ode mnie tego . Ale on nie potrafi zapomnieć o przeszłości zachowuje się czasem jak potwór wyzywa mnie od najgorszej wypomina .Robi to tak że doprowadza mnie do łez wtedy nie panuje nad sobą i boje się własnych myśli .Doradz jak ratować to wszystko czy to to ma sęs.</span></p>
<p>29/05/2009 @ 18:01 kalinowska<br />
Witaj,<br />
Czyli wasze małżeństwo doszło kiedyś do punktu, w którym oboje przestaliście dbać o ten związek i zaczął on się rozluźniać. On skupił się na sobie „Mąż obojętny w stosunku do mojej osoby” Ty poszukałaś zainteresowania mężczyzny poza związkiem.<br />
Oboje jakoś przyczyniliście się do rozluźnienia więzów i oboje doszliście do momentu, w którym postanowiliście jednak odbudować swoją relację. „Nie mieszkaliśmy razem przez 2 miesiące po tym czasie postanowiliśmy sobie dać jeszcze jedną, szanse”.<br />
Na pewno jest tak, że Ty ponosisz odpowiedzialność za zdradę – są inne sposoby radzenia sobie z obojętnością, jaka wkrada się w związek, nie koniecznie trzeba uciekać w podwójne życie. Ale za atmosferę związku, za to na ile jest on satysfakcjonujący dla obojga jesteście odpowiedzialni razem.<br />
Decydując się na danie szansy, oboje zdeklarowaliście się, że zadbacie o Waszą relację. Być może warto wrócić do tamtego czasu i przypomnieć sobie jak brzmiała Wasza umowa, którą nazywasz „daliśmy sobie szansę”<br />
Rozumiem, że po Twojej stronie było zadanie zamknięcia romansu i większa koncentracja na rodzinie, na dawaniu siebie rodzinie i to właśnie robisz, choć w pewnej mierze wygląda to trochę niepokojąco. Ponieważ z tego, co piszesz, to nie zostawiasz dla siebie przestrzeni w tej rodzinie. A to może być przyczyną twojego złego samopoczucia. To jest jak z paleniem ogniska. Jak włożysz za dużo drewna to ogień się nie będzie palił. Żeby palił się ogień potrzebne jest zarówno drewno jak i przestrzeń – powietrze. Inaczej ogień się zadusi. Tak też jest i w związku – trzeba mieć czas i dla rodziny, i dla siebie samej.<br />
Ale rozumiem, ze na ten moment jest to trudne, bo macie nie zamkniętą kwestię twojej winy. Ty nadal się czujesz winna, on nadal Ci nie przebaczył.<br />
Zamiast dawać drugą szansę, podzieliliście się rolami – on pokrzywdzonego, ty krzywdziciela.<br />
I choć krzywda rzeczywiście się stała to pielęgnowanie jej niszczy Waszą relację.<br />
Druga szansa oznacza, że jedna osoba rezygnuje z robienia tego, co krzywdzi, a druga decyduje się na wybaczenie. Jednocześnie oboje pracują na to, aby nie powtarzać w przyszłości błędów, które doprowadziły do takiego rozluźnienia więzi.<br />
Tu jest zadanie dla Twojego męża, żeby on tak samo jak Ty, skierował uwagę do wewnątrz związku i zaczął dbać o niego. Bo nie dbanie sprawia, że się oddalacie.<br />
To, co przychodzi mi do głowy, jako kierunek działania to rozmowa, w której byście wrócili do momentu dawania drugiej szansy i sprawdzenia, czy mąż, rzeczywiście chce tę drugą szansę dać. To, co robi teraz przeczy tej przeszłej deklaracji. On zgodził się wrócić, ale nie daje drugiej szansy.<br />
Można też zapytać go, co by musiało się stać, aby był gotowy Ci przebaczyć, czy tego chce.<br />
Być może ta sytuacja uruchomiła jakieś jego wewnętrzne problemy i jest mu niezwykle trudno przebaczyć, choć tego chce, wówczas można by rozważyć pomysł udania się do psychoterapeuty zajmującego się związkami (systemowy nurt psychoterapii).<br />
Nie możesz być wiecznie winna, warto wspólnie popracować nad zamknięciem tego doświadczenie.</p>
<p><span style="color:#000080;">30/05/2009 @ 16:25 załamana<br />
Witaj i dziękuję ,że odpisałaś na mój list .Piszesz że powinna dać sobie trochę przestrzeni ,ale jak to zrobić skoro nawet chciała bym gdzieś wyjść do koleżanki mąż zaraz myśli że kłamę .Że jestem już umowiona z jakimś mężczyzna ,chociaż nie mam z nikim kontaktu .Potem boje się ,że mogła by być kolejna awantura więc wole siedzieć w domu . Sprawdza telefon czy ktoś podejrzany dzwonił lub pisał sms . A tak naprawdę nikt nie pisze i nie dzwoni do mnie zerwałam wszystkie kontakty myślałam już nad zmiana numeru telefonu ,że by uwierzył ,ze naprawdę tak jest .Są dni ,że naprawdę jest kochany a w jednej chwili potrafi tak wybuchnąć ,że go nie poznaje .Pytasz czy mąż chce dać drugą szansę mówi, że tak .Mówi że chce mieć rodzinę.Jak rozmawiam z nim dlaczego się tak zachowuje twierdzi ,że sam nie wie co się z nim dzieje wpada w jakiś amok i poprostu zaczyna się koszmar .Chodż nie daje mu do tego żadnego powodu . Ja już nawet boje sie wracać z pracy do domu bo nie wiem czy znów sobie czegoś nie przypomniał i ma kiepski nastrój i odegra się na mnie znów za przeszłość.A najgorsze jest to że w centrum tych naszych kłutni są nasze dzieci kture wszystkiego słuchają .</span></p>
<p>30/05/2009 @ 16:54 kalinowska<br />
a jak długo to już trwa?<br />
Kiedy postanowiliście dać sobie drugą szansę?</p>
<p><span style="color:#333399;">30/05/2009 @ 18:41 załamana<br />
Ponad miesiąc temu<br />
</span></p>
<p>30/05/2009 @ 19:13 kalinowska<br />
To jest jeszcze bardzo świeża sprawa. Myślałam, że to ciągnie się dłużej.<br />
W takim układzie, prawdopodobnie Twój mąż potrzebuje jeszcze czasu, do tego, aby się uporać ze swoimi emocjami. Bardzo mocno został zraniony i nie da się tak szybko w sobie zamknąć tego co się stało.<br />
Mówisz, że są dni, kiedy jest kochany i dni, kiedy wpada w amok. To pokazuje, że on stara się dać szansę – „jest kochany” i nie uporał się jeszcze ze swoimi emocjami „wpada w amok”. Tu trzeba czasu i obopólnej decyzji do bycia razem, mimo zdrady. To trudne dla obu stron.<br />
A co to znaczy, że on „wpada w amok”? Co on wtedy robi i jak Ty reagujesz?</p>
<p><span style="color:#333399;">31/05/2009 @ 06:37 załamana<br />
wpada w amok co to znaczy porostu będzie chodził za mną i ciagle gadał ,rzeczy których ja nie chce słuchać .Czyli ciągle wypomina i to może trwać nawet 5 h .On tak potrafi chodzić gadać, ubliżać .A co ja wtedy robię siedzę i płacze próbuję się bronić słowami ale zawsze nie mam szans on wie lepiej .Tak twierdzi .Dopiero jak widzi ,że doprowadził mnie do takiego szału ,że jestem wstanie sobie coś zrobić ,albo jemu bo też mam takie myśli to przestaje i kładzie się spać .</span></p>
<p>31/05/2009 @ 08:46 kalinowska<br />
@załamana<br />
Jakie są pierwsze zdania tego “gadania” i jak Ty na nie odpowiadasz?<br />
Teraz pomyślałam sobe, że jest to pytanie, które jak sądzę idzie już daleko w Twoją prywatność i być może nie byłoby dobre dla Ciebie abyś odpowiadała na nie tutaj.<br />
Jeśli chcesz możesz skorzystać z mojej pomocy indywidualnej – rozmowy mailowej (szczegóły są <a href="http://kalinowska.wordpress.com/pomoc" target="_blank"><strong>tutaj</strong></a>).<br />
W dalszym ciągu tej rozmowy poszłybyśmy w kierunku pokazanym, przez pytania postawione na początku tego posta. Zmierzają one do ustalenia, co takiego dzieje się podczas awantur, jakie mają miejsce w Waszym domu, i które rzeczywiście nie są dobre ani dla Was, ani dla dzieci.<br />
Byłby to punkt wyjścia do sprawdzenia, co możesz robić wtych momentach, co pomogłoby wcześniej wyhamować waszą kótnię. Jeśli chcesz i możesz skorzystać z takiej rozmowy, to zapraszam</p>


<p></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ekalinowska.pl/%e2%80%9eucieklam-w-romans-z-innym%e2%80%9d/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

