<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Jak pomóc komuś, kto ma problemy</title>
	<atom:link href="http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy#utm_source=feed&#038;utm_medium=feed&#038;utm_campaign=feed</link>
	<description>Wiedza - Inspiracja - Pomoc</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 18:45:54 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Iza</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-1247</link>
		<dc:creator>Iza</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 16:28:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-1247</guid>
		<description>Witam.
Mam pracę, której nie lubię. Jestem zmuszana tam pracować aby zarobić na studia, aby pomóc rodzicom bo finansowo nie dajemy rady. Ciągle brakuje tych pieniędzy. Mój ojciec jest alkoholikiem. Jestem wyzywana, wyganiania przez niego z domu. Nie mam chłopaka bo w dotychczasowych związkach nie byłam szczęśliwa. Unikam wręcz facetów..nienawidzę swojego ojca. Chciałabym się wyprowadzić, znaleźć inną pracę. Ale nie mogę się przełamać, boję się zostawić mamę i rodzeństwo. Boję się że nie dadzą sobie rady. Potrafię siedzieć.. płakać..po prostu &quot;zastygam&quot; nie ma mnie. Najgorsze jest też to, że nie widzę siebie szczęśliwej.. nawet w tej przyszłości gdybym znalazła nową pracę, mieszkanie.. nie widzę szczęścia ;( jestem załamana. Mam dosyć tej rzeczywistości.. tego wszystkiego. Nie daje rady.. :(</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam.<br />
Mam pracę, której nie lubię. Jestem zmuszana tam pracować aby zarobić na studia, aby pomóc rodzicom bo finansowo nie dajemy rady. Ciągle brakuje tych pieniędzy. Mój ojciec jest alkoholikiem. Jestem wyzywana, wyganiania przez niego z domu. Nie mam chłopaka bo w dotychczasowych związkach nie byłam szczęśliwa. Unikam wręcz facetów..nienawidzę swojego ojca. Chciałabym się wyprowadzić, znaleźć inną pracę. Ale nie mogę się przełamać, boję się zostawić mamę i rodzeństwo. Boję się że nie dadzą sobie rady. Potrafię siedzieć.. płakać..po prostu &#8222;zastygam&#8221; nie ma mnie. Najgorsze jest też to, że nie widzę siebie szczęśliwej.. nawet w tej przyszłości gdybym znalazła nową pracę, mieszkanie.. nie widzę szczęścia ;( jestem załamana. Mam dosyć tej rzeczywistości.. tego wszystkiego. Nie daje rady.. <img src='http://ekalinowska.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kamila</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-1132</link>
		<dc:creator>Kamila</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Apr 2011 23:05:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-1132</guid>
		<description>witam serdecznie!

Byłam z chłopakiem 3 lata. Dwa miesiące temu rozstaliśmy się. Powodem byo to, że on nie czuł się meżczyną, jak nawet sam mi powiedział, czuł, że jest nikim. Ma prace, która kompletnie nie daje mu satysfakcji. Skrzywdził mnie bardzo, ale ja go nadal kocham i zawsze będzie kimś ważnym w moim życiu. Konatktu nie mamy żadnego ze sobą,  Wiem co u niego, ponieważ przyjaźnie się z jego siostrą. Ogólnie sytuacja wygląda tak,że on ma chyba depresję. Zawsze był osobą usmiechniętą, uwielbiał ludzi, a teraz po pracy wraca do domu i spi. Zamienie dzien z nocą. Nie wychodzi do ludzi, unika ich.Uważa , że chce dotknąc dna, żeby się od niego odbić. Chciałabym mu pomóc strasznie, ale nie wiem jak. On mnie o pomoc nie poprosi, ja nie chce mu się narzucać, z drugiej strony to była jego decyzja o rozstaniu. Wiem, że nie będziemy razem, ponieważ on ma problem sam ze soba  nie jest szczęśliwy , także ja tym bardziej nie będe z nim szczęśliwa. ale chodzi o pomoc jako człowiekowi, który się pogubił. Nie moge go niego pojechać i zaprowadzić go do specjalisty, Czuję się z tym źle, ponieważ widze jak ten człowiek się stacza. POMOCY!!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>witam serdecznie!</p>
<p>Byłam z chłopakiem 3 lata. Dwa miesiące temu rozstaliśmy się. Powodem byo to, że on nie czuł się meżczyną, jak nawet sam mi powiedział, czuł, że jest nikim. Ma prace, która kompletnie nie daje mu satysfakcji. Skrzywdził mnie bardzo, ale ja go nadal kocham i zawsze będzie kimś ważnym w moim życiu. Konatktu nie mamy żadnego ze sobą,  Wiem co u niego, ponieważ przyjaźnie się z jego siostrą. Ogólnie sytuacja wygląda tak,że on ma chyba depresję. Zawsze był osobą usmiechniętą, uwielbiał ludzi, a teraz po pracy wraca do domu i spi. Zamienie dzien z nocą. Nie wychodzi do ludzi, unika ich.Uważa , że chce dotknąc dna, żeby się od niego odbić. Chciałabym mu pomóc strasznie, ale nie wiem jak. On mnie o pomoc nie poprosi, ja nie chce mu się narzucać, z drugiej strony to była jego decyzja o rozstaniu. Wiem, że nie będziemy razem, ponieważ on ma problem sam ze soba  nie jest szczęśliwy , także ja tym bardziej nie będe z nim szczęśliwa. ale chodzi o pomoc jako człowiekowi, który się pogubił. Nie moge go niego pojechać i zaprowadzić go do specjalisty, Czuję się z tym źle, ponieważ widze jak ten człowiek się stacza. POMOCY!!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Patka</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-1128</link>
		<dc:creator>Patka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2011 15:07:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-1128</guid>
		<description>Witam.Mam 19 lat.Z moim chłopakiem jestesmy juz prawie 2 lata.On ma problem a ja nie wiem jak mam mu pomóc.Uważa że nic mu sie nie udaje,ze nic w zyciu nie osiagnął.Że ja zasluguje na kogos lepszego.Moje zapewnienia ze jest inaczej nic nie daja.Czasem probuje na powaznie o tym porozmawiac ale wtedy on twierdzi ze kiedy indziej,nie dzisiaj.Na chwile o tym zapomina i problem pojawia sie od nowa.W domu tez nie ma dobrych stosunków z domownikami,wydaje mi sie ze po czesci tez tak uwazaja ze on jest nieudacznikiem,ze nic nie osiagnal, wiec tym bardziej przez to on czuje sie zle.Probuje mu pomoc ,przekonywac go ale to nie przynosi efektów,nie wiem jak mam zmienic jego sposob myslenia o sobie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam.Mam 19 lat.Z moim chłopakiem jestesmy juz prawie 2 lata.On ma problem a ja nie wiem jak mam mu pomóc.Uważa że nic mu sie nie udaje,ze nic w zyciu nie osiagnął.Że ja zasluguje na kogos lepszego.Moje zapewnienia ze jest inaczej nic nie daja.Czasem probuje na powaznie o tym porozmawiac ale wtedy on twierdzi ze kiedy indziej,nie dzisiaj.Na chwile o tym zapomina i problem pojawia sie od nowa.W domu tez nie ma dobrych stosunków z domownikami,wydaje mi sie ze po czesci tez tak uwazaja ze on jest nieudacznikiem,ze nic nie osiagnal, wiec tym bardziej przez to on czuje sie zle.Probuje mu pomoc ,przekonywac go ale to nie przynosi efektów,nie wiem jak mam zmienic jego sposob myslenia o sobie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kalinowska</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-1031</link>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Feb 2011 16:54:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-1031</guid>
		<description>@Anonim
Problem koleżanki rozgrywa się na jej polu, w jej wnętrzu - ONA uważa, że coś z NIĄ jest nie tak. Nikt z zewnątrz nie może tego zmienić, bo nikt nie ma dostępu do tego co Ona uważa i dopóki ona nie zechce uważać inaczej to nic się nie zmieni.
Pomoc takiej osobie polega na tym aby zaakceptować tę osobę z jej niskim mniemaniem o sobie, bez próby zmieniania jej. Jeśli Twoja pomoc będzie koncentrować się na tym, żeby ona coś zmieniła w sobie, będzie jednocześnie komunikatem potwierdzającym jej myśl, że &quot;coś z nią nie tak&quot;. A więc pomaganie wzmacnia problem. 
Prawdziwa pomoc polega na tym, że się zaakceptuje tę osobę i będzie z nią nawet jeśli ona myśli źle o sobie. Jednocześnie warto uważać aby nie zacząć traktować jej jako swego rodzaju &quot;inwalidy psychicznego&quot;, któremu należy się specjalne traktowanie i  nie można jej np. powiedzieć słowa krytyki. 
Najbardziej przydatna w kontaktach z tego rodzaju osobami jest umiejętność pozostawiania odpowiedzialności za swoje emocje tej osobie, która je przeżywa i nie branie jej na siebie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Anonim<br />
Problem koleżanki rozgrywa się na jej polu, w jej wnętrzu &#8211; ONA uważa, że coś z NIĄ jest nie tak. Nikt z zewnątrz nie może tego zmienić, bo nikt nie ma dostępu do tego co Ona uważa i dopóki ona nie zechce uważać inaczej to nic się nie zmieni.<br />
Pomoc takiej osobie polega na tym aby zaakceptować tę osobę z jej niskim mniemaniem o sobie, bez próby zmieniania jej. Jeśli Twoja pomoc będzie koncentrować się na tym, żeby ona coś zmieniła w sobie, będzie jednocześnie komunikatem potwierdzającym jej myśl, że &#8222;coś z nią nie tak&#8221;. A więc pomaganie wzmacnia problem.<br />
Prawdziwa pomoc polega na tym, że się zaakceptuje tę osobę i będzie z nią nawet jeśli ona myśli źle o sobie. Jednocześnie warto uważać aby nie zacząć traktować jej jako swego rodzaju &#8222;inwalidy psychicznego&#8221;, któremu należy się specjalne traktowanie i  nie można jej np. powiedzieć słowa krytyki.<br />
Najbardziej przydatna w kontaktach z tego rodzaju osobami jest umiejętność pozostawiania odpowiedzialności za swoje emocje tej osobie, która je przeżywa i nie branie jej na siebie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Anonim</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-1025</link>
		<dc:creator>Anonim</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Feb 2011 18:41:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-1025</guid>
		<description>Witam!!
Mam taki mały problem aczkolwiek moja koleżanka uważa że jest z Nią coś nie tak. Po prostu nie może zaakceptować siebie. Staram się jej pomóc ale nie wychodzi to najlepiej. Czy mogę liczyć na jakieś porady?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam!!<br />
Mam taki mały problem aczkolwiek moja koleżanka uważa że jest z Nią coś nie tak. Po prostu nie może zaakceptować siebie. Staram się jej pomóc ale nie wychodzi to najlepiej. Czy mogę liczyć na jakieś porady?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kalinowska</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-996</link>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Jan 2011 20:38:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-996</guid>
		<description>@mola.n


&lt;blockquote&gt;moje moralizowanie i pokazywanie, że tym gardzę nie przynosi efektu. &lt;/blockquote&gt;
Trudno się dziwić, że to nie przynosi efektu, ponieważ uderza w godność tych osób, którym się chce pomóc. Żeby komuś pomóc, trzeba najpierw zaakceptować tę osobę, w takiej sytuacji w jakiej się znalazła, zrozumieć ją nawet jeśli sama jest autorem trudności w jakie wpadła. Raczej słuchać niż cokolwiek mówić, nie wywierać żadnego nacisku na zmianę. 
Żeby pomóc trzeba okazać swoje pozytywne uczucia do tej osoby. Oczywiście trzeba też wcześniej mieć w sobie takie uczucia, bo jeśli się ma wyłącznie złość i oburzenie, to lepiej się nie brać za pomaganie. Jeśli zauważasz ich krzyk rozpaczy i prośbę o pomoc to znaczy, że jest coś w ich zachowaniu co Cię niepokoi, co wywołuje Twoją troskę - okaż im to. Zapytaj jak one widzą swoją sytuację i powstrzymaj się od oceniania ich.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@mola.n</p>
<blockquote><p>moje moralizowanie i pokazywanie, że tym gardzę nie przynosi efektu. </p></blockquote>
<p>Trudno się dziwić, że to nie przynosi efektu, ponieważ uderza w godność tych osób, którym się chce pomóc. Żeby komuś pomóc, trzeba najpierw zaakceptować tę osobę, w takiej sytuacji w jakiej się znalazła, zrozumieć ją nawet jeśli sama jest autorem trudności w jakie wpadła. Raczej słuchać niż cokolwiek mówić, nie wywierać żadnego nacisku na zmianę.<br />
Żeby pomóc trzeba okazać swoje pozytywne uczucia do tej osoby. Oczywiście trzeba też wcześniej mieć w sobie takie uczucia, bo jeśli się ma wyłącznie złość i oburzenie, to lepiej się nie brać za pomaganie. Jeśli zauważasz ich krzyk rozpaczy i prośbę o pomoc to znaczy, że jest coś w ich zachowaniu co Cię niepokoi, co wywołuje Twoją troskę &#8211; okaż im to. Zapytaj jak one widzą swoją sytuację i powstrzymaj się od oceniania ich.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mola.n</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-977</link>
		<dc:creator>mola.n</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Jan 2011 13:17:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-977</guid>
		<description>Witam! Chciałabym pomóc przyjaciółkom, które dają się poniżać. Ja widzę, że bardzo cierpią, choć nie pokazują tego bezpośrednio, ich zachowanie odbieram jako krzyk rozpaczy i prośbę o pomoc. Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu, kiedy półprzytomne straciły dziewictwo z tym samych chłopakiem. od tamtego momentu jest coraz gorzej, dają się upokarzać na imprezach (znikają i tam one uprawiają seks oralny, z jakimiś obleśnymi typami i oni traktuje je jak szmaty). Dowiedziałam się o tym niedawno, prawie przez przypadek. Nie mogłam w to uwierzyć, ale teraz wiem, że to prawda. Jak im pomóc? Bo moje moralizowanie i pokazywanie, że tym gardzę nie przynosi efektu. 
 
Proszę o pomoc!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam! Chciałabym pomóc przyjaciółkom, które dają się poniżać. Ja widzę, że bardzo cierpią, choć nie pokazują tego bezpośrednio, ich zachowanie odbieram jako krzyk rozpaczy i prośbę o pomoc. Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu, kiedy półprzytomne straciły dziewictwo z tym samych chłopakiem. od tamtego momentu jest coraz gorzej, dają się upokarzać na imprezach (znikają i tam one uprawiają seks oralny, z jakimiś obleśnymi typami i oni traktuje je jak szmaty). Dowiedziałam się o tym niedawno, prawie przez przypadek. Nie mogłam w to uwierzyć, ale teraz wiem, że to prawda. Jak im pomóc? Bo moje moralizowanie i pokazywanie, że tym gardzę nie przynosi efektu. </p>
<p>Proszę o pomoc!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: amoremoreorere</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-893</link>
		<dc:creator>amoremoreorere</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 16:55:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-893</guid>
		<description>Mam pytanie..jak moge odp tej dziewczynie?
http://www.photoblog.pl/niegadajglupot/72651490
Mysle ze ma ona duzy problem z sama soba....co swiadcza o tym jej noty ...hmmm...help! 
+prosze o kilka slow po takich ludziach...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam pytanie..jak moge odp tej dziewczynie?<br />
<a href="http://www.photoblog.pl/niegadajglupot/72651490" rel="nofollow">http://www.photoblog.pl/niegadajglupot/72651490</a><br />
Mysle ze ma ona duzy problem z sama soba&#8230;.co swiadcza o tym jej noty &#8230;hmmm&#8230;help!<br />
+prosze o kilka slow po takich ludziach&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kalinowska</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-820</link>
		<dc:creator>Kalinowska</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 07:51:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-820</guid>
		<description>@Kasiula
Zajrzyj może na początek przeczytaj &lt;a href=&quot;http://ekalinowska.pl/351&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;&quot;Mój przyjaciel chce popełnić samobójstwo&quot;&lt;/a&gt; wraz z komentarzami, jest tam dużo wskazówek odnośnie tego jak rozmawiać z osobą, które mówi o takim zamiarze.
To jest oczywiście pomysł, który w żaden sposób nie rozwiązuje problemu &quot;nie damy rady wychować dziecka&quot;
Oczywiście, że dacie radę jak się postaracie, a we dwójkę to będzie łatwiejsze. Możesz pokazać mu, że uciekając od odpowiedzialności pod hasłem &quot;nie damy rady&quot; stawia Ciebie w znacznie trudniejszej sytuacji, niż gdyby podjął to zadanie, jakie sami sobie przed sobą postawiliście.
Niemowlak nie potrzebuje aż takich wielkich nakładów finansowych, potrzebuje obecności obojga rodziców, miłości i ciepła. Może mieć używane ubranka, przez pół jedzenie nic nie kosztuje, spać może z mamą, więc łóżeczka nie potrzeba, nie potrzebuje wymyślnych kremów, wystarczy tani linomag itd.
Tu wcale nie chodzi o pieniądze. Nie mówiąc też o tym, że te pieniądze &quot;które teraz idą na niego&quot; wcale nie muszą być automatycznie przeniesione na jego dziecko jeśli on się zabije.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Kasiula<br />
Zajrzyj może na początek przeczytaj <a href="http://ekalinowska.pl/351" rel="nofollow">&#8222;Mój przyjaciel chce popełnić samobójstwo&#8221;</a> wraz z komentarzami, jest tam dużo wskazówek odnośnie tego jak rozmawiać z osobą, które mówi o takim zamiarze.<br />
To jest oczywiście pomysł, który w żaden sposób nie rozwiązuje problemu &#8222;nie damy rady wychować dziecka&#8221;<br />
Oczywiście, że dacie radę jak się postaracie, a we dwójkę to będzie łatwiejsze. Możesz pokazać mu, że uciekając od odpowiedzialności pod hasłem &#8222;nie damy rady&#8221; stawia Ciebie w znacznie trudniejszej sytuacji, niż gdyby podjął to zadanie, jakie sami sobie przed sobą postawiliście.<br />
Niemowlak nie potrzebuje aż takich wielkich nakładów finansowych, potrzebuje obecności obojga rodziców, miłości i ciepła. Może mieć używane ubranka, przez pół jedzenie nic nie kosztuje, spać może z mamą, więc łóżeczka nie potrzeba, nie potrzebuje wymyślnych kremów, wystarczy tani linomag itd.<br />
Tu wcale nie chodzi o pieniądze. Nie mówiąc też o tym, że te pieniądze &#8222;które teraz idą na niego&#8221; wcale nie muszą być automatycznie przeniesione na jego dziecko jeśli on się zabije.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kasiula</title>
		<link>http://ekalinowska.pl/jak-pomoc-komus-kto-ma-problemy/comment-page-1#comment-804</link>
		<dc:creator>Kasiula</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 08:36:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ekalinowska.pl/?p=824#comment-804</guid>
		<description>Proszę o pomoc bo znalazłam się w bardzo złej sytuacji. Nie wiem co mam robić. Mój chłopak chce się zabić  dlatego że  możliwe że &quot;wpadliśmy&quot; i mogę być w ciąży. On nie chce dziecka. Mowi że nie damy rady.Mamy dopiero 17 lat i dlatego jesteśmy za młodzi na dziecko. Wiem ze nieodpowiedzialnym było dopuszczenie do tego żebyśmy &quot;wpadli&quot;. On chce się zabić jeszcze przed tym jak się dowiem czy jestem w ciąży. Wmówił sobie ze mamy dziecko na 100%. Mam telefony w ktorych mówi że bardzo kocha i chodzi juz po lesie z nożem. juz tak jest od tygodnia. On chce się zabic po to żeby te pieniądze co szły wcześniej na niego, szły teraz na dziecko. Boję się bardzo. Żadne argumenty do niego nie trafiają. Ja osobiście uazam że dalibyśmy rade je wychować. Proszę pomóż mi. Nie wiem co mam już robić a on może się zabić w każdej chwili</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Proszę o pomoc bo znalazłam się w bardzo złej sytuacji. Nie wiem co mam robić. Mój chłopak chce się zabić  dlatego że  możliwe że &#8222;wpadliśmy&#8221; i mogę być w ciąży. On nie chce dziecka. Mowi że nie damy rady.Mamy dopiero 17 lat i dlatego jesteśmy za młodzi na dziecko. Wiem ze nieodpowiedzialnym było dopuszczenie do tego żebyśmy &#8222;wpadli&#8221;. On chce się zabić jeszcze przed tym jak się dowiem czy jestem w ciąży. Wmówił sobie ze mamy dziecko na 100%. Mam telefony w ktorych mówi że bardzo kocha i chodzi juz po lesie z nożem. juz tak jest od tygodnia. On chce się zabic po to żeby te pieniądze co szły wcześniej na niego, szły teraz na dziecko. Boję się bardzo. Żadne argumenty do niego nie trafiają. Ja osobiście uazam że dalibyśmy rade je wychować. Proszę pomóż mi. Nie wiem co mam już robić a on może się zabić w każdej chwili</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

