Pogodziłam się z tym, że już nigdy nie będziemy razem, więc dlaczego nie mogę zapomnieć?
Dlaczego stare zuroczenia i miłości wracają, choć już przeszły do przeszłości?
Przywiązanie do obrazu tego „Jedynego” bywa rodzajem ucieczki od tego, co w aktualnym związku nie gra.
Kiedy jest trudno, można zacząć oglądać się za siebie i fantazjować o związkach, które mogły być, ale nie były.
Im dalej od rozstania z dawną miłością, tym bardziej idealistyczny jej obraz może powstać w fantazji. Pojawia się tęsknota i żal, za niezrealizowanymi możliwościami.
To oglądanie się wstecz utrudnia budowanie czegoś tu i teraz – nie da się jechać do przodu patrząc cały czas we wsteczne lusterko
Jeanette
Witam.
Mam problem. Dla niektórych na pewno będzie to absurd, banał, jednakże dla mnie jest to poważna sprawa, która powoli doprowadza mnie do szału. Trzy lata temu rozstałam się z chłopakiem(pierwsza prawdziwa miłośc M). Po rozstaniu miałam kolejnego partnera…niestety M nie dał o sobie zapomniec, cały czas tkwił w mojej pamięci, co doprowadziło do rozstania z Krzysztofem(nie przeżyłam tego jakoś boleśnie,ponieważ nie kochałam go,to była po prostu pomyłka). Po drugim rozstaniu w końcu udało mi się jakoś pozbierac,niby zapomniec o M i znów ułożyłam sobie życie. Na początku szczęśliwa,zakochana,radosna, zawsze uśmiechnięta. Teraz…..wszystko się zmienilo… Co prawda jestem z chłopakiem, jednak czuję,że nic nie jest tak jak kiedyś. Zaczynam zastanawiac się co tak naprawdę do niego czuję(wcześniej takie coś nie miało miejsca),czy nadal chcę z nim byc itp….. A wszystko dlatego,że znów w moje myśli wdarł się M:( Wystarczyło tylko,że mi się przyśnił tak, że nie mogę o tym zapomniec. Nie chcę o nim myślec, chcę normalnie życ! Chcę kochac tak jak do tej pory,cieszyc się z tego co mam, móc docenic wszystko co robi dla mnie obecny chłopak,ale jak ja mam to wszystko zrobic kiedy M mi na to nie pozwala? Jak mam w końcu o nim zapomniec już na zawsze i nie dobijac siebie samej poprzez codzienne oglądanie jego zdjęc,jego samego i z dziewczyną:((? Pogodziłam się z tym,że już nigdy nie będziemy razem,więc dlaczego nie mogę zapomniec?:((( Bardzo proszę o pomoc. Chcę znów cieszyc się życiem, a nie ciągle chodzic smutna, zamyślona i przygnębiona…..Niech on na zawsze zniknie z mej pamięci,proszę….
kalinowska
Jeanette, poczytaj wpis “Wciąż jestem sama i boję się, że tak już zostanie”.
Tam jest trochę o tym, czemu służą takie „niemożliwe” miłości.
Tęsknota za M i pielęgnowanie pamięci o nim, czemuś służy. Być może stanowi swego rodzaju ucieczkę przed trudnościami, jakie nieuchronnie pojawiają się w związku.
Piszesz o tym, że pierwszy związek zakończył się z powodu pamięci o M, choć mówisz też, że ten związek, to była pomyłka i nie przeżyłaś tego specjalnie. Więc wygląda na to, że związek się rozpadł, bo był pomyłką, skoro tak, to dobrze, że się rozpadł. Nie ma sensu brnąć w coś, co nie jest dobre.
Drugi związek przeszedł z fazy zakochania i fascynacji w fazę stabilizacji. To zupełnie naturalna kolej rzeczy (piszę o tym w odpowiedzi dla @magic ).
Żaden związek nie przetrwa w tej postaci, w jakiej się zaczął, nie może się zatrzymać na tym etapie, chyba, że ludzie nie spędzają ze sobą czasu. Np. w relacjach przez internet to jest możliwe na długo. Ale taki związek zatrzymany we wczesnym stadium, nie osiągnie miłości i prawdziwego, głębokiego bycia razem. Dopiero, gdy się poznaje naprawdę drugą osobę, w różnych momentach, sytuacjach, wtedy dopiero można mówić o miłości drugiej osoby. Miłość nie jest jedynie porywem emocji, nieustającym zachwytem nad wspaniałością drugiej osoby – miłość to postawa. To rezygnacja z siebie dla drugiej osoby, czyli np. akceptacja czegoś, co się nie bardzo podoba. Na to jednak potrzeba czasu i wielu sytuacji, w tym też konfliktowych.
Na początku szczęśliwa, zakochana, radosna, zawsze uśmiechnięta. Teraz…..Wszystko się zmieniło… Co prawda jestem z chłopakiem, jednak czujże nic nie jest tak jak kiedyś? Zaczynam zastanawiać się co tak naprawdę do niego czuję(wcześniej takie coś nie miało miejsca),czy nadal chcę z nim być itp…..
Tak właśnie ma być, inaczej niż na początku, takie pytania mają się pojawiać, zastanawianie się nad tym, co jestem w stanie akceptować a co nie. Na ile spotykamy się w ważnych dla siebie kwestiach, a na ile się rozmijamy.
W związku już nie dominują entuzjastyczne emocje, jest to moment rozważania tego, co się ma w sobie, co dalej „z nami”. Tak się musi dziać. To są naturalne zmiany.
I właśnie w tym momencie, trudnych zmian, takiego wyhamowania w związku, pojawia się w śnie ON, – ponieważ ON jest teraz głównie w fantazjach, nie ma wad. Myślenie o nim, wspominanie, oglądanie zdjęć, odciąga Cię od trudnego momentu w związku, przenosisz uwagę na niego i wyobrażasz sobie, co z NIM byłoby możliwe… Tęsknisz za tym, bo związek, jaki masz w głowie nie przechodzi kryzysów, ani trudnych sytuacji, nie zmienia się w taki sposób, który mógłby postawić pod znakiem zapytania sensowność dalszego bycia razem. Ten wyimaginowany związek z M jest idealny, bo nie jest prawdziwy.
Napisałaś
Pogodziłam się z tym,że już nigdy nie będziemy razem,więc dlaczego nie mogę zapomniec?
Jeśli chcesz „zapomnieć” to odłóż zdjęcia, zmień trasę, którą chodzisz i na której go spotykasz, włóż swoją energię w utrzymywanie uwagi Tu i Teraz. Skup się na tym, co jest, a nie na tym, czego nie ma.
Jeanette
Dziękuję Pani bardzo. Nie myślałam,że tak mi Pani pomoże swoja odpowiedzią. Pójde za Pani radą i odłożę zdjęcia. Swoją uwagę w pełni postaram się skupic na obecnym związku. Mam nadzieję,że uda mi się wymazac z pamięci M. I powiem Pani jedno…M bardzo mnie kiedyś skrzywdził..Myśląc o tej krzywdzie zapominałam o tym co kiedyś między nami było. Teraz muszę życ teraźniejszością i przyszlością a nie przeszłością. Mam nadzieję,że wszystko się zmieni. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Od teraz ze swoimi problemami będę kierowała się do Pani a nie dusiła je w sobie.
Thalia
A ja mam troche inaczej, byłam ze wspaniałym Mezczyzna i po 4,5 roku pieknego związku i zaręczynach wszystko sie zburzyło tylko dlatego ze postanowilam po zwykłej kłotni pierwszy raz “dać mu szanse na wyciągnięcia reki” na przeprosiny, rozmowe cokolwiek, poniewaz za kazdym razem to ode mnie wychodzila inicjatywa przeprosin, rozmow i odpedzanaia zlych chmur. I mimo ze mieszkalismy ostatnie pol roku razem to nie dal rady nic napawic tylko postanowil sie wyprowadzic i tez tak zrobil, bylam w takim szoku ze nie potrafilam go zatrzymac, rozpłakałam sie i wyszłam z domu, kiedy słyszałam tak piekne slowa, jak kocham Cie, tesknie i NIGDY CIE NIE OPUSZCZE i czułam ze tak naprawde jest to byłam w niebie i dlatego nie potrafiłam pojąc jak On wogole mogł podjąc kroki by odemnie jednak odejsc zamiast ratowac cos co tyle lat budowalismy. Boze jak to bolało…a to byla tylko i wylacznie jego decyzja. Po 2 miesiacach napisal sms-a z podziekowaniami za te wspaniale lata, a ja bylam wciaz zła i załamana tym porzuceniem. Po kolejnych 3 miesiacach przyjechal z zagranicy gdzie mieszkal i pracowal, spotkalismy sie, a ja wciaz płakalam, czułam sie jakby mi ktos podeptal serce i wykopal za burte, bylismy w knajpce a ja wciaz plakałam, poszlismy do kina a ja wciaz płakałam. Przeprosil mnie,załowal tego co zrobil, nie przemyslał tego do konca wtedy i chcial wrocic ale pod warunkiem ze pojade z nim zagranice-niezgodzilam sie, miałam tutaj pewne zobowiazania finansowe, i ciagle czułam sie jak zbity pies, długo nie moglam pogodzic sie z tym co mi zrobil, pozegnalismy sie i wrocil zagranice sam. Po paru miesiacach napisałam mu smsa czy sa szanse ze kiedys bedziemy razem, ze cos nas polaczy-odpisal ze nie, ze mozemy byc tylko przyjaciolmi:( Od roku mam innego Cudownego Mężczyzne, Kocham go z wzajemnoscia, znow slysze słowa kocham Cie, tesknie i nigdy Cie nie opuszcze, boje sie ze kiedys znow usłysze Adie bez waznego powodu tak odniechcenia. I tu jest teraz problem, bo często napada mnie mysl o tamtym, czasem jest tak silna ze nie moge przestac przez pare dni. Zastanawiam sie co bybylo gdybym wtedy to jednak ja z nim pogadała i wszystko byloby wporzadku, czasem jak sie posprzeczam z Moim Obecnym Chłopakiem to myslami wracam do Mojej pierwszej Miłości i tesknie za nim jak BYK. Ciągle w myslach ich porownuje i widze jaka bylam glupia ze pozwolilam mu wtedy odejsc. Wiem ze nigdy nie wrocimy do siebie, podobno jego Nowa Dziewczyna jest z nim w ciazy a i On nie wroci do Polski, jest mu tam dobrze, nie mamy juz kontaktu, tylko te mysli mnie wykoncza, chcialabym przestac o nim myslec bo te nastroje moje psuja moj aktualny zwiazek, nie mowie mojemu Obecnemu Chlopakowi co mnie gnebi ani o czym mysle – wiadomo, nie chce niczego zepsuc ale nie umiem tego wyłaczyc, skonczylo sie cos pieknego i nie wroci, ale to nie takie proste zapomniec mimo ze mam innego ukochanego u boku
(((( jak to zrobic?pewnie nie ma udanego przepisu.
kalinowska
@Thalia,
przeczytaj pytanie i odpowiedź Jeanette z 1.07, powyżej na tej stronie.
Opisałaś bardzo podobną sytuację – w momencie jakiegoś konfliktu, jakiejś trudności w związku, uciekasz w fantazję. Odrywasz się od tego co jest i zagłębiasz się w coś czego nie było i nie będzie.
To jest pułapka takie oglądanie się wstecz. Był moment na decyzję i podjęłaś ją z jakiś powodów. To nie był przypadek, że pozwoliłaś jemu zawalczyć o ten związek. Nie bez znaczenia było zapewne to, że inicjatywa wychodziła od Ciebie.
Potem gdy On chciał odkręcić swoje odejście, Ty nie chciałaś skorzystać z tej szansy ponownego bycia razem. Kto wie jakie trudności i krzaki znalazłyby się na waszej drodze.
Nikt tego nie wie i Ty też nie wiesz, więc możesz sobie dowolnie kształtować swoje wyobrażenie bycia razem z nim.
Porównujesz to, co masz realnie z tym, co sobie wymyślisz, z czymś co nie istnieje – nie dziwne, że realność wygląda blado, w porównaniu z fantazją.
Tym samym, podcinasz gałąź, na której siedzisz, bo wzbudzasz swoje niezadowolenie z tego co jest. Pozwalasz niezadowoleniu rozrastać się – to może działaś jak samospełniająca się przepowiednia, coś w stylu „już z nikim mi nie będzie tak dobrze, jakby mogło być z tamtym”. Udowodnisz sobie, że z innym nie możesz być szczęśliwa, choć to wcale nie musi być prawdą.
Tu nie chodzi, żeby zapomnieć o tym co było, to jest kawałek Twojej przeszłości, Twoje doświadczenie i nie ma sensu pozbywać się tego, to nie jest możliwe. Ale jest możliwe nie używać tej przeszłości do tworzenia historii nie prawdziwych – a tym właśnie jest myślenie, „co by to było gdyby…”
Poradzić sobie z tym można dość prosto, podejmując decyzję „skupię się na tym co jest teraz”, a także nastawiając się na rozwiązywanie problemów i konfliktów w związku (a nie uciekanie od nich w fantazję).
Można też zapanować nad swoimi myślami za pomocą dość prostych technik wywodzących się z nurtu NLP. Można np. zafundować sobie trening on-line „Uwolnij swój zniewolony umysł”
Thalia
Bardzo dziekuje za odpowiedz, mysle ze trzeba sie wziasc w garsc i tak jak Pani pisze-przestac fantazjowac tylko zyc tym co mam Tu o Teraz. wiem ze nie bedzie latwo ale sprobowac mozna:) Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam:)





Witam pare miesięcy temu urodziłam dziecko nie mam ślubu z partnerem jestesmy ze soba 19 msc wszystko było ok do czasu jak zaczeły sie koszty z dzieckiem nasza relacja pogarszała sie aż nadszedł czas że zerwał ze mna dziecka nie chce odwiedzać a tydzień przed roztaniem zapewnial o swej miłosci czy on wroci ?to był by 2 powrót wczesńiej byl z mojej winy chodziło o moje humorki
a ja byłam w związku cztery lata . Któregoś dnia powiedziałam , chce choc chwilke być sama. I tak zostałam sama poprostu odszedł Zablokował telefon. Drzwi za sobą szczelnie zamknął. Od rozstania jest już dwa lata wciąż wracają wspomnienia . Ostatnio zadzwoniła kobieta mówiąc, że jest jego żoną. Nie wiem czemu to służyło. Jakoś wciaż wracaja te dni i ten czas , a sądziłam ,że takie rzeczy zdarzają sie tylko w filmach a jednak nie
Witam.
Bylam z chlopakiem ponad 4 lata, planowalismy slub, on tego bardzo chcial, byl tego pewny. 2 lata temu przechodzilismy kryzys, rozstalismy sie, on poznal dziewczyne i spotykal sie z nia kilka miesiecy. Potem za moja namowa wrocilismy do siebie i mialo byc juz wszystko w porzadku. On byl przekonany co czuje i ze jestem jedyna kobieta z ktora chce spedzic reszte zycia, ja mialam wciaz watpliwosci czy to sie uda, czy poradzimy sobie, slub zostal przeze mnie odlozony na dalszy plan. w koncu podjelam decyzje o rozstaniu,przeszkadzalo mi to ze Moj Narzeczony odklada obrone pracy MGR i nie szuka pracy, irytowal mnie jego brak odpowiedzialnosci i poczucia obowiazku. Doszlismy do wniosku ze na czas dopoki nie zalatwi swoich spraw zwiazanych z MGR rozstaniemy sie.
3 tygodnie nie odzywalismy sie w ogole do siebie poczym po moim telefonie dowiedzialam sie od niego ze on ma zamiar spotykac sie z inna dziewczyna. Od tego momentu probowalam o Nas walczyc,przez 6 miesiecy dzwonilam do niego , rozmawialismy, bylam z nim w kontakcie. Niestety on konsekwentnie obstawal przy swoim ze chce dac sobie szanse na bycie z inna. Tak jest do tej pory…Nie potrafie zrozumiec jednego: dlaczego jego slowa zupelnie przecza zachowaniu???
Na dowod tego przytocze sytuacje ktora miala miejsce:
pojechalam na jego obrone pracy MGR, to byla oczywiscie niespodzianka on o tym nie wiedzial i nie spodziewal sie mnie. Byl bardzo zaskoczony ale pozytywnie, bylam tam sama, nie bylo jego obecnej dziewczyny…Dziekowal mi ze jestem w takiej chwili z nim, po obronie poszlismy to uczcic. Rozmowa o wszystkim zeszla na Nasz temat, on przyznal sie ze zaluje, ze nie jestesmy razem i nie mozemy tego dnia swietowac wspolnie, pocalowal mnie okazujac przy tym wiele czulosci jak dawniej. Po spotkaniu podczas rozmowy tel probowalam go przekonac zeby wrocil, on konsekwentnie zostal przy swoim mimo wczesniejszego zajscia.
Dlaczego jest tak uparty?
Dlaczego nie moze sie przemoc i dac nam szansy, przeciez z jego zachowania wynika ze nie jestem mu obojetna?
Czy sie myle?
Co moge zrobic zeby go odzyskac?
@Monja26
Z tego co rozumiem, to wątpliwości odnośnie wspólnej przyszłości były po Pani stronie. Obawiała się Pani jego nieodpowiedzialności i swobodnego stosunku do obowiązków. W związku z tym odsuwała Pani decyzję o ślubie, a w pewnym momencie ustaliliście, że się rozstajecie.
Teraz Pani dąży do tego abyście byli znowu razem. Czytając to co Pani napisała, odnoszę wrażenie, że powodem Pani obecnej determinacji aby być razem, nie jest jego wewnętrzna przemiana, tylko fakt, że on postanowił „dać sobie szansę z kimś innym”. W tej decyzji on wydaje się być konsekwentny.
Spotkanie po magisterce było z Pani inicjatywy. On tę inicjatywę przyjął, spędziliście miło czas, jednak na koniec „został przy swoim”.
To może pokazywać, że takie spotkanie, czułość, pocałunek są dla niego czymś innym niż dla Pani. Że on może okazywać Pani czułość nie zmieniając przy tym zadania, że chce spróbować szukać szczęścia w innym związku. Do takiej decyzji on nie potrzebuje tego, aby Pani stała się mu obojętna.
Decyzja na bycie razem lub rozstanie nie musi opierać się wyłącznie na emocjach.
Choć pewnie najlepszym sposobem wyjaśnienia tego, w Państwa relacji byłoby zadanie tych pytań, jemu samemu. Myślę, że najszybciej on mógłby Pani powiedzieć, dlaczego jest taki uparty. Nie wiem czy może Pani zrobić coś aby go odzyskać.
Podobne pytanie zadaje „Jagoda” w „zadaj pytanie” – może coś z tamtej odpowiedzi będzie dla Pani przydatne
Witam, dzięuje za uwagi.
Mam jeszce jedno pytanie: czy jest mozliwe aby meżczyzna zaangażowany emocjonalnie mógł odnalezc szcescie w zwiazku z innna kobieta, bo nie potrafie zrozumiec jak po dosc dlugim czasie bycia z jedna osoba mozna nagle sie zaangazowac w inny zwiazek? Czy to jest mozliwe i dlaczego to mezczyzni tak latwo rezygnuja z kobiet i i z latwoscia tworza nowe zwiazki? Czy jest szansa na to ze jesli ktorys raz z kolei nie wyjdzie mu z kobieta to wroci do tej do ktorej czul cos wiecej poza zwyklym zauroczeniem?
__
Co wlsciwie kryje sie pod slowem „milosc”? Jakie podejscie maja do tego mezczyzni? Dlaczego ja nie potrafie sie odnalezc po tym rozstaniu, nie potrafie byc z innymm mezczyzna ktorego nie kocham? Dlaczego moj byly narzeczony potrafil tak szybko sie pogodzic ze strata bliskiej mu osoby i odnalezc sie w zwiazku z inna kobieta?Czy w psychologii istnieje w ogole takie okreslenie jak prawdziwa milosc, ze jest jedyna i niepopwtazalna i ze sie zdarza tylko raz w zyciu a kolejne zwiazki sa juz jej pozbawione,???Czy mezczyzna moze tak porpostu sobie powiedziec” juz tej kobiety nie kocham” i wyrzucic z serca to uczucie a podazac za logika i wlasnym dobrem, czerpaniem przyjemnosci z zycia?
__
Tyle tych pytan poniewaz nie potrafie zrozumiec motywu jego dzialania. Czy tak latwo mozna zastapic emocje czysta logika, racjonalizmem? Nie ukrywam ze nadal mam nadzieje na jego powrot, rozmyslam rozne mozliwosci. Wierze ze jesli mu nie wyjdzie z kobieta z ktora jest teraz to moze jednak pomysli o mnie i da mi szanse… Prosze powiedziec czy ma racje bytu takie myslenie i nadziej? czy jest mozliwosc zeby czlowiek cofnal sie do przeszlosci i powircil do swej bylaej narzeczonej? Jak to wyglada w Pani mniemaniu? Czy jest tracic czas na czekanie ,zludne poniekad bo nie wiadomo jak to sie skonczy?
@Monja26
To jest możliwe, świadczy o tym fakt, że ludzie nawet po wielu latach spędzonych ze sobą, potrafią odnajdować szczęście z innymi osobami – dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Skąd to wiadomo, że łatwo im to przychodzi? nie musi to być wcale łatwe i nie musi dotyczyć wyłącznie mężczyzn. Nowe związki tworzą zarówno mężczyźni jak i kobiety. Niektórym to przychodzi łatwiej, niektórym trudniej.
To się zdarza, że ludzie po rozstaniu wracają do siebie po jakimś czasie i po jakiś doświadczeniach z innymi osobami. Nie zawsze jednak ta druga strona chce tak czekać, czasem woli zacząć układać sobie życie w jakiś inny niż oczekiwanie sposób.
Miłość dwóch osób zawsze jest jedyna i niepowtarzalna, tak jak niepowtarzalne są osoby, tworzące dany związek. Miłość w jednej relacji jest inna niż miłość w drugiej relacji, nie można powiedzieć, że jedna jest bardziej prawdziwa od innej.
Do tego rzecz komplikuje się jeszcze dodatkowo, ponieważ nie wiadomo do końca co to jest miłość, każdy może coś innego pod tym słowem chować. Jedni uważają, że miłość to porywy serca i fascynacja (sławne motyle w brzuchu), inni uważają, że obok emocji w miłości mieści się też element trwałej postawy, pewnej decyzji, czyli właśnie racjonalnego myślenia. Przysięga małżeńska jest właśnie wyrazem przekonania, że miłość to decyzja, w przeciwnym razie nie można by obiecywać, a tym bardziej przysięgać miłości.
Myślę, że nie tylko mężczyzna tak potrafi, kobieta też. Można też się tego nauczyć, wiele osób bardzo cierpi z powodu koncentracji na „sercu” bez uwzględnienia własnego dobra i przyjemności z życia. Czasem ludzie trzymają się raniących związków i lepiej jest dla nich nauczyć się również dbania o siebie. W sumie po co być w związku, w którym nie można czerpać przyjemności z życia i który stoi w sprzeczności z własnym dobrem.
Z drugiej strony kto by chciałbyć parnerem/parnerką kogoś, kto w relacji z nim nie znajduje własnego dobra i przyjemności z życia.
Już pisałam, że znam takie przypadki, że ludzie się schodzili po jakimś czasie ale to nie jest cofnięcie się w czasie. Nie da się cofnąć w czasie. Jeśli kiedyś był związek dwojga, to on był inny, bo nie było w nim doświadczenia rozstania. Jeśli teraz oni się zejdą po latach, to po pierwsze oboje doświadczyli rozstania, przerwy i życia z dala od siebie, a po drugie oboje są starsi, na innym etapie życia i będą tworzyć związek już w inny sposób. Tak więc być może wróci do Pani, ale to co będzie między Wami, nie będzie kalką tego co było. Nie wrócicie też ze swoim związkiem do czasu, kiedy zaczynaliście. To będzie inna relacja.
Czy jest sens utrzymywanie kontaktu z bylym narzeczonym, rozmowy, spotkania lecz bez poruszania tematu naszej wspolnej przeszlosci? Czy utrzymywanie bliskosci z nim moze byc rozwiazaniem czy jest tylko zadawaniem ran samej sobie? A
__
Czy jest w ogole mozliwe aby byli narzeczeni mogli byc dla siebie po rozstaniu przyjaciolmi? Oprocz tego ze go nadal kocham brakuje mi rowniez naszych pogawedek. Czy bedac przy nim blisko , utrzymujac kontakt moge odbudowac zaufanie ktore stracil i bliskosc czy to jest juz nie do odbudowania?Czy lepiej zostawic to wszytsko odizolowac sie od siebie i nie utrzymywac zadnego kontaktu?
@Monja26
To są wszystko pytania na które odpowiedź jest w Pani. O ile mogę odpowiedzieć na pytanie ogólne np, „czy możliwy jest związek po latach”, o tyle na pytanie szczegółowe czy dla Pani ma sens taka czy inna postawa, już nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mogę natomiast pomóc Pani znajdowaniu odpowiedzi na takie pytania, ale nie publicznej stronie, dlatego jeśli Pani chce to zapraszam do takiej indywidualnej rozmowy. Szczegóły dotyczące takiego kontraktu znajdzie Pani na stronie Pomoc On-line
Dziękuje za cenne uwagi. Mam jeszcze jedno pytanie: dlaczego byly narzeczony wybiera kobiete podobną do mni? Podczas rozmowy powiedział mi że ma wzór we mnie i na podstawie tego wybiera partnerkę…Czy to nie jest dziwne? Dlaczego nie znajdzie odmiennej zupełnie osoby , bo pod względem fizycznym rzeczywiście jest podobna do mnie co innego na pewno charakter ale dlaczego tak jest?
@Monja26
Pani Moniko wygląda na to, że go Pani nie słucha, zadaje Pani pytanie na które on odpowiedział i na które tylko on może odpowiedzieć. Jeśli chce Pani wiedzieć, dlaczego on robi to co robi, to najbardziej wiarygodnym źródłem informacji jest on sam, wszyscy inni zgadują, bardziej lub mnie trafnie.
Więc jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, dlaczego wybiera kogoś podobnego fizycznie do Pani to odpowiedź jest właśnie taka:
Pani fizyczność jest tu wzorem, więc wybiera takie partnerki. Być może jest to dziwne, tylko co z tego, że jest to „dziwne” w Pani ocenie.
Mam wrażenie, że mogłaby Pani tak pytać o niego nieustannie, nie ma takiej odpowiedzi, która by była ostateczna, będzie Pani otrzymywać odpowiedzi i wciąż zadawać pytania o niego. Bo chyba nie o odpowiedzi chodzi, tylko o skupianie się na jego osobie. Bycie z nim, poprzez mówienie o nim. Zastanawiam się, w jaki sposób to jest dla Pani dobre.
Jesli chodzi o tworzenie nowych zwiazkow to nadzieja ta mi nie przeszkadza,nigdy nie porownywalam swojej kolejnej znajomosci do poprzedniej…sama nie wiem dlaczego jeszcze o nim mysle- tyle czasu minelo,moze spowodowane to jest troche tym ze jestem sama,w moim zyciu nie pojawil sie nikt godny zaufania,a jesli sie pojawi to zawsze okazuje sie ze to jakis cwaniaczek.Nadzieja ta tak naprawde przyszla z dniem gdy udalam sie na wizyte do wrozki-w sumie to tylko z ciekawosci,i to wlasnie ona powiedziala mi ze on wroci- nigdy nie wierzylam ze takie przepowiednie sie sprawdzaja,jednak to troche dalo mi do myslenia gdyz powiedziala rowniez pare innych rzeczy ktore sie zgadzaly…od tamtej pory ciagle mysle i mysle chociaz nie powinnam.
@Gosia
tu nie chodzi o porównywanie związków tylko o to, że jeśli masz nadzieję, że jakiś poprzedni partner wróci, to nie jest to bez znaczenia dla budowania następnych związków. Są one z założenia na chwilę, do czasu, aż tamten poprzedni „się obudzi” i wróci. Trudno budować coś trwałego, jeśli fundament jest od razu chwilowy.
Do tego napisałaś poprzednio coś takiego
To brzmi jakby sama ta nadzieja, że on wróci była wartością samą w sobie. To już nie jest ważne, że on się ożeni tylko, że jego ślub uśmierci Twoją nadzieję. Myślę sobie, że może to dobrze, skoro to nadzieja bez pokrycia.
Być może to jest dla Ciebie jakoś ważne, aby spędzić życie czekając aż on wróci. Być może się ożeni i rozwiedzie i wróci do Ciebie. Może warto jeszcze parę lat swojego życia poświęcić czekaniu. W sumie, to dość dobry powód do tego aby nie angażować się na serio w związki, nie ryzykować zbyt dużej bliskości. W sumie, jeśli wokół Ciebie same cwaniaczki a żaden godny zaufania to może lepiej nie być w związku…?
Witam…ponad dwa lata temu poznalam chlopaka,byl 7 lat starszy…z jednej strony troche balam sie tej duzej roznicy wieku jednak pozniej zdalam sobie sprawe ze pewnie taki chlopak dojrzaly,wie czego chce…jednak niestety zawiodlam sie…wystawil mnie,a przedtem okazalo sie ze kreci jeszcze z inna…bardzo to przezylam,bylam mloda i nie radzilam sobie z uczuciami…tak minely 2 lata,pare dni temu dowiedzialam sie ze ma sie zenic,to byl dla mnie kolejny wielki cios bo mimo ze go nie widuje to nadal czasem o nim mysle…nie radze sobie z tym ze kazda kolejna znajomosc nie wychodzi gdyz to zwykle chlopak mnie wystawia…nie wiem dlaczego,zawsze bardzo angazowalam sie w te znajomosci,byly sms do pozna w nocy,spotkania jednak zawsze nie wychodzilo…jednak jakos udalo mi sie o nich zapomniec,jednak o tym pierwszym nie moge a mysl o tym ze moglby ozenic sie z inna sprawia ze bardzo sie boje bo wtedy tak naprawde moja nadzieja ze moze on sie ”obudzi” wkoncu umrze;/
@Gosia
a ta nadzieja „że on się w końcu obudzi” to Tobie bardziej służy czy bardziej przeszkadza w tworzeniu nowych związków?
BYLAM Z CHLOPAKIEM PRZEZ 3 LATA …BYLISMY ZARECZENI….BYLO CUDOWNIE……POSTANOWILISMY SPEDZIC SWIETA WIELKANOCNE OSOBNO …PONIEWAZ MIESZKAMY OD SIEBIE 500 KM…KIEDY WROCIL POWIEDZIAL ZE NIE WIE JUZ CO CZUJE DO MNIE….POTEM BYL KOSZMAR ON BYL OBOJETNY SPOTYKAL SIE Z INNYMI…JA CALY CZAS CZEKALAM AZ ZROZUMIE SWOJ BLAD…ALE NIE BYLAM MU OBOJETNA OPIEKOWAL SIE MNA BYL ZAZDROSNY KIEDY TO JA WYCHODZILAM NA IMPREZY(PRZEZ 3 MIESIACE MIESZKALISMY JESZCZE RAZEM) W KONCU WYJECHALAM NA DWA TYGODNIE DO pOLSKI(MIESZKAMY ZA GRANICA) KIEDY WROCILAM POWIEDZIAL ZE CHCE BYC ZE MNA ALE JESZCZE NIE JEST GOTOWY DO TEGO CZASU PRZYJEZDZA DO MNIE OGLADAMY RAZEM FILMY KOCHAMY SIE ALE ON JEST JAKIS OBCY CIAGLE ZASTANAWIA SIE CZY CHCE BYC ZE MNA KIEDY JA MOWIE TO JUZ KONIEC ODEJDZ ON WRACA NIE DA MI ODEJSC WIE ZE GO KOCHAM WYBACZYLAM MU WYJAZD NAD MORZE Z INNA DZIEWCZYNA, WALENTYNKI KTORE MIAL SPEDZIC ZE MNA SPEDZIL Z INNA JA CIERPIE ALE TKWIE W TYM CHORYM ZWIAZKU MIMO IZ JESTEM NIESZCZESLIWA NIE CZUJE SIE KOCHANA MYSLE ZE ON JESZCZE DORASTA JEST 4 LATA MLODSZY MA 24 JEST TAK PRZYSTOJNY ZE KAZDA DZIEWCZYNA SIE ZA NIM OGLADA MOZE DOPIERO TERAZ TO ZAUWAZYL WIEM ZE TROSZCZY SIE O MNIE I COS GO CIAGNIE BOI SIE ZE W KONCU MNIE STRACI OSTATNIO POWIEDZIAL CZY BEDZIE MIAL SZNSE NA POWROT HMMM CO JA MAM ROBIC
@magda
Zastanawiam się, co to dla Ciebie Magda znaczyć „być ze sobą”. On mówi Ci w prost, że nie jest gotowy do „bycia z Tobą” ale uprawiacie seks i on pyta czy będzie miał szansę na powrót.
To właściwie co to jest za relacja – jesteście aktualnie parą, czy właśnie rozstaliście się, czy odchodzicie od siebie, czy się schodzicie.
Kiedy on pyta czy „BĘDZIE miał szansę na powrót” to kiedy chciałby mieć tę szansę. On umieszcza szansę w przyszłości – nie pyta czy MAM szansę na powrót, tylko czy BĘDĘ miał. Kiedy on chce mieć tę szansę – za rok, dwa czy jutro?
Jak się mają te szanse do jego gotowości na bycie z Tobą. Teraz nie jest gotowy, a kiedy myśli że będzie – po czym pozna, że już jest gotowy.
Z tego co on mówi, to jeszcze trochę czasu minie, aż będziecie razem – do tego czasu rozumiem, że pasuje mu oglądanie filmów i seks z Tobą.
Piszesz:
Czyli dla Ciebie to jego szykowanie się na przyszłe szanse i gotowość do bycia z Tobą, dla Ciebie JEST związkiem. Do tego związkiem, w którym cierpisz i jesteś nieszczęśliwa.
Cierpisz i jesteś nieszczęśliwa w imię czego…? Co takiego sprawia, że warto trzymać się tego nieszczęścia? Jaki to cierpienie ma sens? W jaki sposób jest to dla Ciebie dobre, że uważasz, że warto w nim wytrwać?
Jego pytanie z Twojego punktu widzenia nie sensu, bo on chce wracać, a w Twojej perspektywie on nigdzie nie odszedł.
Ty jesteś z nim w związku, podczas gdy on nie.
Pytasz co masz robić? z czym konkretnie chcesz coś zrobić?
Witam!
Zastanawiałam się nad moim problemem myślałam ze sama zdołam go rozwiązać ale nei potrafie nie mma z kim o tym porozmawiać i dlatego uciekam do wirtualnego świata może tutaj ktoś mi podpowie w czym jest problem.
Otóż jestem z chłopakiem ponad 5 lat na początku znajomości było cudownie byłam taka szczęśliwa z biegiem czasu poczułam ze to prawdziwa miłość i tak własnie chyba jest dalej lecz od początku proku ciągle się kłocimy lub poprostu zamilkniemy i w ogole ze soba nie rozmawiamy pózniej mamy do siebie pretensje.Doszło do tego ze wypominamy sobie wzajemnie błędy lub poprostu rzeczy które u siebie nie akceptujemy. Czuje się strasznie z tym wszystkim zastanawim się nad pytaniem czy ja jeszcze go kocham nie wiem w czym tkwi problem dlaczego tak teraz jest.. może to wina ze tak długo jestesmy razem a ślubu jeszcze nie planujemy tylko pobierznie ze w pszyszłości tak…
@Mirela
być może warto się przyjrzeć o co macie do siebie pretensje, o co się właściwie tak ciągle kłócicie.
To dość normalne w związku, że pojawiają się tarcia, konflikty. Trudno oczekiwać, że druga osoba będzie wyłącznie zachwycać, kiedy się jest blisko pewne rzeczy zaczynają drażnić i budowanie dobrego związku wymaga rozwiązania konfliktu pomiędzy tym co przyciąga, a tym co odpycha.
Może być też narastające konflikty są sygnałem tego, że doszliście do końca czasu, w którym można nie decydować o tym, co dalej. Być może zatrzymaliście się w miejscu ze swoim związkiem a konflikty motywują Was do zmiany.
@Mikołaju!
Problem miłości i zakochania jest zawsze trudny. Z jednej strony boisz
się coś zepsuć, a z drugiej obecna sytuacja w tej relacji Ci nie
odpowiada. Zaryzykować i może coś zyskać? czy Zostawić to tak jak jest
i cierpieć? Wybór należy do Ciebie i tylko Ty możesz podjąć taką decyzję.
Słuchaj głosu serca! Jeżeli jesteście w dobrych relacjach, to możesz
spróbować z nią porozmawiać o tym, czy ona chciałaby znowu z Tobą być.
Wiem, że boisz się zaryzykować – każdy stając przed takim dylematem, ma
obawy, ale spróbuj zastanowić się, która droga jest dobra dla Ciebie.
Powodzenia!
@killerS677
Witaj,
Jak sama zauważasz, przyczyny Twoich trudności mogą być różne. Tak
naprawdę każdy czynnik może w jakiś sposób zaburzać funkcjonowanie w
związku. Tu w grę wchodzą emocje, które są silne i podatne na różne
zawirowania życiowe. Na pewno życie w stresie, nie pomaga, bo gdy
jesteś napięta, łatwiej stracić równowagę i panować nad emocjami.
Może warto byłoby poświęcić więcej czasu na wyciszenie się, relaks -
indywidualny lub wspólny. Druga przyczyna, którą opisujesz, to
wykorzystywanie przez byłego chłopaka – na pewno zachwiało to Twoim
poczuciem bezpieczeństwa, trudniej Ci budować to zaufanie, ale myślę,
że rozmowa z chłopakiem na temat trudności w budowaniu więzi może
Wam pomóc przejść przez to razem i przepracować, żeby nie obciążało Cię
to do końca życia. Może są tez inne przyczyny Twoich
trudności – typu zmienność nastroju w czasie cyklu menstruacyjnego
lub jakieś sytuacje, które Cię szczególnie irytują. Polecam Ci wnikliwą
samoobserwację, żebyś mogła przyjrzeć się głębiej sobie i zobaczyć,
co Cię boli, drażni, irytuje, ale też co sprawia radość, odpręża,
fascynuje. To może Ci pomóc odnaleźć swój rytm życia i równowagę.
Możesz prowadzić swój dziennik uczuć i myśli, który pozwoli Ci na
analizę samej siebie. Jeśli będziesz miała z tym problem, zwróć się
o pomoc do psychologa, na pewno Ci pomoże.
Witam
Mam 16 lat i chłopaka,który jest opiekuńczy,troskliwy,szczery ma wiele
zalet i bardzo mnie kocha. Mój problem jest taki, jest kilka bądź
kilkanascie dni w miesiącu kiedy wszystko jest ok z moimi uczuciami
i nastepne kilka kiedy wydaje mi się ze wszystko jest bez sensu,ze
nie czuje do niego tego co ostatnio i to notorycznie sie powtarza.
w dodatku trudno mi panowac nad emocjami.kazda błahostka potrafi
zamienić sie w łzy i zły humor przez długi czaS? czy to moze byc choroba
związana z nieustannym stresem? i czy na to wszystko może wpływac to ze
chlopak w ktorym kiedys byłam zakochana (to było chore) mnie wykorzystywał?
pozniej obecny chlopak byl w wojsku i tez wiele nerwów z tym sie
wiązało. bardzo chciałabym zyć normalnie i mysle o psychologii jako
mojej przeszłosci ale aby pomagac innym najpierw chce byc sama w porzadku
ze soba. bardzo prosze o pomoc.
Witam, nazywam się Mikołaj i jestem 13-latkiem z Leszna i chciałem się zwrócić o pomoc.Problem tkwi w w tym ,że się zakochałem jednej z koleżanek, jesteśmy przyjaciółmi z podstawówki już kiedyś byliśmy razem ale niestety nie układało nam się więc zostaliśmy przyjaciółmi lecz kiedy poszliśmy do innych Gimnazjów zauważyłem że tęsknie do niej całym sercem, ona wie co czuje do niej lecz boje się wykonać jakikolwiek ruch ponieważ nie chcę zniszczyć tej przyjaźnie lecz nie mogę już wytrzymać przez całe dnie chce mi się płakać i nie wiem co mam robić.