Jak zapobiegać złym myślom
Mówimy „myśli przychodzą nam do głowy” i wdaje nam się, że nasze myśli, żyją swoim życiem, nad którym nie mamy kontroli. Jeśli byłaby to prawda, nie było by, żadnego sposobu aby nad swoim myśleniem zapanować, szczęśliwie, tak nie jest. Myśli nie żyją, oddzielnym życiem. Nie ma ich poza naszymi głowami. Jeśli jest jakaś myśl, to jest i osoba, która ją pomyślała. Osoba ta może mieć wpływ na to, jakim torem puści swoje myśli. Tą osobą, jesteś TY
To, że pewne myśli wydają się nam automatyczne, wynika stąd, że mamy nawyk myślenia w taki, a nie inny sposób.
Jeśli przez lata powtarzasz pewną czynność, to z czasem już nie musisz poświęcać uwagi na to, jak ją wykonujesz – samo się robi. Sprawdź jak piszesz, czy myślisz, tak jak to robi siedmio-letnie dziecko, nad kształtem liter, czy też „samo ci się pisze”?
Tak samo jest z myślami.
Jeśli chcesz zmienić swój nawyk myślenia, w określony sposób, to musisz zacząć na nowo być świadomym, tego jak to robisz i zacząć świadomi to zmieniać. Musisz uświadomić sobie JAK myślisz.
Witam, chcialem sie spytac w jakis sposob zapobiec złym myslom i obrazom w mojej głowie.Mam w głowie nie przyjemne myśli, a przez to czuje się bardzo źle, tak jak by meczyło mnie sumienie za te mysli ktorych nie chce. Pozdrawiam i licze na zrozumienie ![]()
Andrzeju,
Jest bardzo dobra, skuteczna metoda, pozwalająca zapanować nad myślami – wywodzi się z nurtu NLP (neurolingwistyczne programowanie). Działa to w taki sposób, że określa się jaką formę przyjmują myśli danej osoby i zmienia się tę formę. Zmiana formy myśli powoduje zmiany w przeżywanych emocjach.
Np. piszesz, że Twoje myśli mają formę obrazów – pewnie jest coś więcej niż sam obraz, bo mówisz o myślach i obrazach. Być może są to obrazy połączone np. z jakimś dźwiękiem. Tak jakby ktoś mówił jakieś zdania. Teraz sprawdza się, czy np. te obrazy są raczej jak zdjęcie, czy raczej jak film. Czy oglądasz ten film jak widz w kinie, czy jesteś uczestnikiem zdarzeń jakie oglądasz, czy jest kolorowy, czy jest obramowany itd.
Sprawdza się bardzo dokładnie, w najdrobniejszych szczegółach formę tej myśli. Następnie zmienia się ją. Np. jeśli widzisz coś jakby film w swojej głowie, to zamienia się go na zdjęcie, jeśli jest kolorowy, to robi się z niego czarno-biały itp…
Okazuje się, że obrazy czarno-białe, oglądane z pozycji obserwatora, małe i z boku pola widzenia zmniejszają siłę emocji wywoływanej przez taką myśl. Natomiast jeśli ogląda się “film” w głowie, z pozycji bohatera, kolorowy, szczegółowy i bez ram wówczas siła emocji jest większa.
Teraz w zależności czy potrzeba zmniejszyć emocję czy zwiększyć to odpowiednio zmienia się obrazy w głowie. Osoby po wypadku, które mają bardzo żywe obrazy, trenuje się w przekształcaniu ich na “małe czarno-białe zdjęcia”, a gdy chcemy wzmocnić np. stan przyjemnego odprężenia tworzy się żywe, barwne filmy.
Jeśli chcesz jakiś myśli się pozbyć, to możesz albo zmienić obrazy w swojej głowie, tak, żeby nie poruszały Cię emocjonalnie lub/i znaleźć inne obrazy, którymi chciałbyś zastąpić te niechciane.
Błędem natomiast byłoby zakazywanie sobie myślenia o tej rzeczy, lub widzenia danego obrazu.
Nasz mózg, aby móc sprawdzić czy nie myślimy o tym, o czym nie chcemy myśleć, musi o tym pomyśleć.
Książkowy przykład jest o “różowym słoniu”. Spróbuj nie myśleć o różowym słoniu. Da się? Skąd się wziął różowy słoń w Twojej głowie, przecież masz o nim nie myśleć… Nie myśl już o różowym słoniu… sprawdź czy na pewno o nim nie myślisz… ![]()





Pani Psycholog!juz od kiklku lat mecza mnie te mysli..naprawde bardzo zle mysli… ostatnio jest coraz lepiej ale sa dni tragiczne….juz nie wiem ja sobie radzic!wydaje mi sie ze te mysli weszly w nawyk i dlatego nie mge przestac o nich myslec i codziennie od rana do nocy chodze przygnebiona i zestresowana…kiedys cieszylam sie zyciem bylam inna osoba..Pomocy!
Pani Psycholog! juz od kilku lat mecze sie z myslami naprawde juz mam ich dosc..ostatnio naszczescie jest coraz lepiej ale weszlo mi to w nawyk i sie stresuje codziennie a wiec jesli moge zapanowac i nie myslec to jak mam to zrobic ..Pomocy bo moje zycie jest straszne kiedys cieszylam sie zyciem a teraz nonstop chodze przygnebiona bo nekaja mnie te mysli!!
dziękuję bardzo za odpowiedź. pomyślę nad tym co Pani napisała. Pozdrawiam
Witam. mam 18 lat chodzę do liceum, w tym roku zdaję maturę. nie wiem zupełnie jaki wybrać zawód boję się przyszłości, nachodzą mnie złe myśli z którymi nie umiem sobie poradzić najgorzej jest gry rano budzę się do szkoły wtedy wszystko wraca choć wieczorem wydawało mi się że wszystko sobie w głowie poukładałam. wtedy zamartwiam się jak to będzie w przyszłości. w dodatku mam bardzo słaba psychikę nawet najmniejszy problem odbiera mi siłę do działania, jestem też bardzo ambitna przez co mam właśnie takie problemy z radzeniem sobie ze sobą. mam chłopaka i jestem szczęśliwa chciałabym wybrać taki zawód aby móc się utrzymać z niego . czasami myślę że powinnam iść na studia gdyż dobrze się uczę wybrać jakiś zawód (myślę obecnie o pedagogice wczesnoszkolnej) i mieć święty spokój a potem gdy już uzyskam wykształcenie wyższe pracować gdzie tylko się na nie muszę nawet w zawodzie byleby mieć wykształcenie wyższe i żeby nikt mi nie zarzucił ze zmarnowałam swoją szansę.wiem że to niedorzeczne co mówię ale nie mam żadnych zainteresowań ani predyspozycji do wykonywania jakiegoś określonego zawodu . zazdroszczę tym którzy od dziecka wiedzieli co chcą w życiu robić i są na tyle silni że osiągnęli to. ale znów gdy słyszę że moje koleżanki mają takie a nie inne plany na przyszłość to im zazdroszczę chociaż uczę sie lepiej od nich wiem że sie do tego nie nadaję. moja wypowiedź jest bardzo haotyczna przepraszam za to. wiem że gdybym wybrała jakieś prestiżowe studia gdzieś gzie będzie ode mnie dużo wymagane załamałabym się na samym początku dlatego czasami mslę ze zawód jaki mam nadzieję że mogla bym wykonywać czyli opieka nad dziećmi w przedszkolu jest poniżej moich możliwości a z drugiej strony chciałabym robić cokolwiek byle by się z tego móc utrzymać. sama siebie nie rozumiem do tego jak juz nadmieniłam nie mam zadnych predyspozycji i żadna praca nie wydaje mi sie pasjonująca. jeżeli zgodzi się Pani odpowiedzieć na moj post będę bardzo wdzięczna
Witam…
Moj problem scisle zwiazany jest z moja praca…Pracuje 6 razy w tygodniu po 10 godz, a moja praca polega w gruncie rzeczy, na staniu. I wlasnie w tym tkwi moj problem. Praca nie wymaga ode mnie praktycznie zadnych czynnosci, ktore mogly by mnie zajac. Jestem zmuszony caly ten czas poswiecac na myslenie. Na poczatku jakos dawalem sobie rade, myslalem o wszystkim o czym nie mialem czasu myslec nie pracujac, czyli glownie o moim zyciu. Jednak moje myslenie zaczelo wybiegac spod kontroli, zaczalem sie zastanawiac nad sesem zycia, istnieniem Boga, smiercia itp. Te wszystkie watki po pewnym czasie zaczely doprowadzac do mojego zlego samopoczucia. Zaczalem nawet myslec o mojej smierci, czy jezeli to zrobie ktos bedzie po mnie plakal i czy nie jest to dobrym rozwiazaniem w moim przypadku. Wiem, ze nie powinienem tak myslec, ale to naprawde zaczyna mnie przerastac. Zaowazylem, ze ogolnie pojmowanie przeze mnie swiata, zmienilo sie. Zaczalem zastanawiac sie nad takimi rzeczami, nad ktorymi nigdy wczesniej sie nie zastanawialem. Ogolnie jestem przygnebiony i chyba przestaje widziec sens mojego zycia.
Jeszcze na koniec dodam, ze pracuje za granica i nie mam swojej rodziny. A rzucenie pracy nie wchodzi w gre.
Domyslam sie, ze na moj problem ciezko bedzie znalezc rozwiazanie, nawet przez tak madrego czlowieka jak psycholog „kalinowska”
Dziekuję bardzo za pomoc. Uspokoił mnie Pani i mam nadzieje,że dam radę!
Jeszcze raz dziękuję!
witam,
mam 18 lat, 19 czerwca mój przyjaciel sie utopił…
od tego czasu nie mogę spać, mam natłok mysli, przed snem myslę dosłowie o wszystkim ( tym o dzis jadłam,o szkole, zajomych, problemach w rodzianie). nie moge usnąc, a jesli mi się to uda to budze się w nocy i mam leki(boje się,że ktoś jest w pokoju, za mna stio. Boje się że to Dawid stoi a ja nic na to nie moge poradzić,że On nie zyje i jest tu tylko duchowo) i nie dopuszczam mysli,że Go nie ma. i juz niegdy nie bedzie z nami.
Wykancza mnie to. teraz sa wakacje,a le boje sie powrotu do szkoły i że przez to mogę zawalić naukę…
serdecznie pozdrawiam
@magdalena
To co się z Tobą dzieje jest normalna reakcją na to co się stało. Nie dopuszczanie do siebie myśli, że tej osoby już nie ma jest czymś co zawsze dotyka osoby w żałobie. Po prostu człowiek potrzebuje czasu na to, aby przeżyć stratę. W tym czasie może pojawiać się wiele różnych emocji – od zaprzeczania, od uczucia, że ta osoba jeszcze jest, przez złość, smutek, rozpacz, aż do pogodzenia się. Jeśli żałoba przebiega w sposób nie zakłócony dochodzi stopniowo do wyciszania się emocji i pogodzenia ze stratą. Nie da się tego przyspieszyć i nie warto sobie zabraniać tych uczuć, one muszą się przetoczyć przez człowieka.
Jeśli na dodatek byłaś świadkiem tej śmierci do tych emocji mogą dołączać się objawy stresu post traumatycznego – lęki, natrętnie powracające wspomnienie tej sytuacji, zaburzenia snu, trudność z koncentracją uwagi itp. To jest normalna reakcja emocjonalna na nienormalną sytuację. Te emocje też powinny same przejść po jakimś czasie (ok. 3 m-cy) Jeśli nie będą przechodzić, będą się nasilać i bardzo utrudniać normalne funkcjonowanie, wówczas warto się zgłosić do psychologa.
Żeby w ogóle cokolwiek powiedzieć odnośnie tej sytuacji, trzeba by poznać szczegóły zarówno dotyczące tej pracy, jak i szerszego kontekstu Twojego życia. Dużo czasu na myślenie nie jest bezpośrednią przyczyną problemów jakie opisujesz. Myślenie o życiu nie prowadzi bezpośrednio do zaprzeczenia jego sensu, więcj jest jakiś inny powód, dla którego tak się dzieje.
Rozwiązanie natomiast można znaleźć dopiero wtedy gdy będzie wiadomo jaki jest Twój cel, a na razie tego nie wiadomo. Jeśli będziesz skupiać się na tym co jest nie tak i oczekiwać, że ktoś mądry wymyśli za Ciebie rozwiązanie to rzeczywiście się nie doczekasz.
Ja mogę pomóc Ci, pokazując jak Ty możesz szukać rozwiązań dla tej sytuacji, ale nie w tym miejscu, bo z założenia, nie służy ono indywidualnemu coachingowi. Jeśli chcesz się na poważnie zając sobą, to zapraszam do indywidualnego kontaktu. Szczegóły znajdziesz na stronie Pomoc on-line
@Kinga
takich co od dziecka wiedzą, co chcieli by robić jest niewielu, w zdecydowanej większości ludzie mają dość mgliste wyobrażenie tego, co chcieliby robić. To dość naturalne ponieważ aby powiedzieć czy coś się lubi robić, trzeba by to zacząć najpierw robić. Kiedy ma się 18 lat, to trochę jest takie zgadywanie w ciemno. Oczekiwanie od siebie, że będzie się miało w głowie jasną ścieżkę zawodową jest bardzo na wyrost. Poczytaj sobie pytanie i moją odpowiedź do osoby, która jakiś czas temu zadała pytanie pod nickiem WandaPanda („w zadaj pytanie”).
W tym wieku, można co najwyżej się przymierzyć do takiego czy innego zawodu, decydując się na dalszą edukację w tym kierunku. Wybór studiów to wcale nie jest decyzja odnośnie tego co się będzie robić. W wielu zawodach można mieć różne wykształcenie i nie tyle studia, co właśnie predyspozycje i dodatkowe kształcenie jest ważne.
Jeśli uważasz, że „opieka nad dziećmi w przedszkolu jest poniżej twoich możliwości” to lepiej się za to nie bierz, w końcu to praca z ludźmi znajdującymi się w ważnym okresie swojego życia, kiedy budują się podstawowe przekonania odnośnie siebie i świata.